Przejdź do treści

Czytelnia

Środowiska wychowawcze

  • ks. Wiesław ŻygadłoSalezjanin
fot. sdb.org
fot. sdb.org

Gdzie naprawdę kształtuje się młody człowiek? W szkole, w rodzinie, w oratorium? To pytania, na które nigdy nie znajdziemy pełnej odpowiedzi.

Na człowieka w ciągu życia oddziałują różne środowiska wychowawcze. Niektóre wywiera wpływ przez okres stosunkowo krótki, inne mają działanie długofalowe. Środowiskami, które niewątpliwe mają najmocniejszy wpływ wychowawczy jest rodzina i szkoła.

Środowiska te cechuje względna stabilność, chociaż w procesie dorastania przechodzi się przynajmniej przez trzy środowiska szkolne: przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum i szkoła średnia. Względnie stabilna jest rodzina, chociaż i ta zmienia się wraz ze zmianą sytuacji materialnej, ilości rodzeństwa a często zmienia się dramatycznie na wskutek rozwodów i nowych związków.

Sytuacja rodzin i ich wpływy wychowawczego bywa bardzo złożona, ze wielu względów. Po pierwsze w polskich środowisku rodzicom często brakuje czasu na zajęcie się dziećmi. Niekiedy to nie tylko brak czasu, ale i brak zainteresowania co robi dziecko w wolnym czasie.

Telewizja, prasa lub inne media czasem mówią o problemach młodych, o nastolatkach siedzących godzinami na klatkach schodowych lub przed blokami, wytatuowanych, przedziwnie ubranych i bezczynnych. Młodzież i dzieci przedstawiani w mediach często wydają się nierealni nieestetyczny i odrzucający, gdyż zazwyczaj nie myśli o tym, że to się dzieje obok. Wystarczy jednak przejść na osiedla między blokami, na klatki by zauważyć, że de facto jest to fotografia naszego otocznia.

Kiedy rozpoczynają się tragedie młodzieży? Czy z chwilą rozpoczęcia nauki w szkole zawodowej? A może już wcześniej, w gimnazjum, w szkole podstawowej? Czy może z chwilą poznania przyjaciół z ulicy?

W sytuacji gdy szkoła nie zapewni młodemu człowiekowi zajęć pozaszkolnych, a rodzice nie zainteresują się, co robi w wolnym czasie, pozostaje zdany na kolegów. Młody człowiek nie sam nie może się obronić, szczególnie, gdy do braku czasu i zainteresowani ze strony rodziców dochodzi brak moralnych autorytetów w najbliższym we własnej rodzinie.

Jak ksiądz Bosko

Wychowawca, który chce wprowadzać system salezjański, szczególnie ten, który pracuje w oratorium powinien policzyć młodzież, która przychodzi do salki a następnie zastanowić się, ilu mieszkańców ma dzielnica, w której znajduje się oratorium. Może powinien wyjść na osiedle, w ciemne zaułki blokowisk i zobaczyć co robi młodzież.

Jeżeli odkryje, że ci którzy są w oratorium to garstka w stosunku do tych, którzy są zdani sami na siebie, należy zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, czy można pomóc tym młodym, czy oni mogą uciec od środowiska na które są zdani.

Wprawny wychowawca w duchu salezjańskim przemyśli, czy oratorium ma być dla ładnie ubranych, nie przeklinających. A może powinien jak ks. Bosko, iść tam gdzie są młodzi w potrzebie.

Może otworzyć oratorium dla młodych dziwnie ubranych, z tatuażami, z kolczykami w nosie, na języku. Ta młodzież również oczekuje na księdza Bosko i na dobre słowo.

Taka młodzież nie będzie łatwa dla wychowawcy. Siła wewnętrzna księdza Bosko uwidacznia się w jego nieprzepartej chęci niesienia dobra, pomagania młodzieży, i w tym czuł się szczęśliwy i w tym się realizował. Nawet moje ostatnie tchnienie oddam dla moich chłopców.

ks. Wiesław Żygadło

Autor

ks. Wiesław Żygadło
Salezjanin

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (11-12/2001)


Udostepnij