Przejdź do treści

Czytelnia

Odwaga miłości - bł. Laura Vicuña

  • Katarzyna Pabian
grupodejovens.net
grupodejovens.net

Wśród niewielu beatyfikowanych i kanonizowanych świętych, którzy odeszli do Pana w bardzo młodym wieku, jest także niespełna trzynastoletnia wychowanka Córek Maryi Wspomożycielki, Laura Vicuña. W stulecie śmierci świętego Jana Bosko, 3 sierpnia 1988 r. w Turynie na Valdocco, Jan Paweł II wyniósł ją na ołtarze, wyznaczając dzień liturgicznego wspomnienia błogosławionej Laury na 22 stycznia.

Laura Vicuña urodziła się 5 kwietnia 1891 r. w stolicy Chile, Santiago. Ojciec Józef, wojskowy o arystokratycznym rodowodzie, został wyklęty ze środowiska, gdy postanowił ożenić się z krawcową - Mercedes Pino. 24 maja, w święto Maryi Wspomożycielki, Laura przyjęła chrzest.

Nie było dla nich miejsca

Wydarzenia rewolucyjne zmusiły rodzinę do ucieczki ze stolicy kiedy Laura była niemowlęciem. Podobnie jak ojciec św. Jana Bosko, także tato Laury zmarł na zapalenie płuc, gdy ta miała zaledwie dwa lata. Już po jego śmierci urodziła się jej młodsza siostra - Julia Amanda, a matka z dwojgiem dzieci w krótkim czasie popadła w ubóstwo.

W 1899 r. w poszukiwaniu środków do życia Mercedes wraz z córkami emigrowała do Argentyny w okolice Junin de los Andes. Znalazła pracę u właściciela ziemskiego Manuela Mora, z którym związała się, licząc być może na sformalizowanie związku. Jednak z czasem Mora okazał się tyranem i człowiekiem podłym. Rozwiał nadzieje Mercedes Pino na małżeństwo, jednak dzięki jego pieniądzom Laura i Julia Amanda, mogły w 1900 r. znaleźć się w kolegium dla dziewcząt prowadzonym przez Córki Maryi Wspomożycielki.

Z miłości do mamy

Pobyt pod opieką salezjanek dla Laury stał się czasem kroczenia ku szczytom świętości. Mogła uczyć się i dojrzewać religijnie. Coraz bardziej uświadamiała sobie zło niesakramentalnego związku jej matki. Podczas wizyt w posiadłości Manuela Mory poznawała jej smutne życie. Samej Laurze również przyszło bronić czystości przed wulgarnością i przemocą kochanka matki. W intencji jej nawrócenia modliła się i umartwiała. Po powrocie z wakacji do kolegium w 1902 r., za zgodą spowiednika, postanowiła ofiarować za mamę swoje życie. Jej zdrowie zaczęło się szybko pogarszać, Kiedy umarła 22 stycznia 1904 r., mając niecałe 13 lat, dla salezjanek było oczywiste, że jej ofiara została przyjęta. Matka Laury, wstrząśnięta wyznaniem, które usłyszała dopiero na kilka godzin przed śmiercią córki, całkowicie zmieniła swe życie.

Codzienna świętość nastolatki

Jej prawość, odwaga, zaufanie Maryi Wspomożycielce, sprawiły, że stała się wzorem dla dziewcząt, dzisiaj jeszcze bardziej aktualnym. Ale nie tylko oddanie życia czyni ją wzorem dla młodych. Była pełna codziennej dobroci i miłości. Służyła pomocą w nauce, w pracach, brała na siebie cięższe obowiązki. Koleżanki kochały ją i podziwiały, ale zdarzały się też przypadki złośliwości. Reagowała na te wybryki ze spokojem i wyrozumiałością. Do wszystkich odnosiła się serdecznie, otaczając troską najmłodszych. Patrząc na nią trudno było przypuszczać, że za uśmiechem kryje się ogromne cierpienie fizyczne i duchowe. Emanowała miłością i radością Bożą, w której kryła się tajemnica bycia całkowicie dla innych. Kochała Jezusa, długie godziny spędzała przed tabernakulum i zapalała swoją gorliwością innych. Pragnęła jak Maryja mieć serce czyste, aby mógł w nim mieszkać tylko Bóg.

***

Jan Paweł II prosi młodych ludzi o odwagę wypłynięcia na głębię: nie lękajcie się zawierzyć Chrystusowi! Zaledwie trzynastoletnia Laura uczy nas odwagi miłości Boga. Uczy nas też wytrwałej, ofiarnej modlitwy za najbliższych. I pewnie czeka na naszą modlitwę - za rodziców i przyjaciół, szczególnie tych zagubionych na drodze do Boga, za młodych - o odwagę pójścia za głosem powołania i za nas samych - o odwagę czystości i powierzenia Bogu całego życia.

Katarzyna Pabian

Autor

Katarzyna Pabian

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (1/2003)


Udostepnij