Przejdź do treści

Czytelnia

Moc bezradności

Ludzie z czasów Jezusa nie różnili się od współczesnych - kłócili się, przepychając do Niego, zapominali podziękować, w potrzebie szukali Go, ale gdy był oskarżany, bali się do Niego przyznać.

Wiedział, że tacy są - nie był naiwny, a mimo to nie miał żalu. Uzdrawiał i rozmnażał chleb, nie odtrącając nikogo. Wzruszał się nad spotkanymi ludźmi - płakał nad Jerozolimą, przejmował się tłumami, które były jak owce nie mające pasterza. Dla słabych nie miał słów potępienia, przeciwnie - przebaczenia, zachęty, nadziei. Za to potrafił być surowy dla obnoszących się ze swoją religijnością, pewnych siebie i pełnych pogardy dla innych.
Święty Jan Bosko także bywał bezradny wobec wychowanków, którzy nie potrafili docenić, co od niego otrzymywali. Kiedy mama Małgorzata poskarżyła się na kradzieże i szkody wyrządzone przez chłopców, w milczeniu wskazał na Krzyż. Ale tak jak Jezus nie zrażał się. Współczuł tym, którzy odrzucali swoją, może jedyną, szansę zmiany życia.
Czasem tracimy wiele energii na kłótnie, polemiki, mimo że z góry wiemy, iż niczego nie zmienią. Wyprowadza nas z równowagi odrzucenie naszej dobrej woli, nie potrafimy powstrzymać wyrzutów, gniewu, którego niedługo potem żałujemy. Niełatwo się pogodzić z upokorzeniem, smutkiem, bezradnością.
A być dobrym to znaczy także pozostawić wolność odtrącenia tej dobroci. Krzyż Chrystusa - to drzewo odrzucenia. Ręce wyciągane w gestach uzdrawiania, rozmnażania chleba, przebaczania zostały przybite do drzewa, by nie mogły pomagać. A przecież nie tylko nie stały się bezużyteczne, ale to właśnie bezradność Krzyża zaowocowała odkupieniem i nadzieją Zmartwychwstania dla wszystkich. Porażki są częścią każdego życia i każdego działania. Oddane Bogu, z dala od naszego wzroku, potrafią przemieniać nas i świat równie skutecznie.

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (2-3/2003)


Udostepnij