Przejdź do treści

Czytelnia

Odwaga i świadectwo

  • ks. Marek Chmielewski

Wojna w Iraku, której w tych dniach pełne są wszystkie media, każe mi często myśleć o tych, którzy z jej powodu najbardziej ucierpią: o dzieciach i młodzieży. Kiedy wielu ludzi na świecie w różny sposób wyraża swe wątpliwości w odniesieniu do wydarzeń na Bliskim Wschodzie, duchowi spadkobiercy księdza Bosko muszą pytać o los młodych, tam w kraju pogrążonym w zawierusze i tutaj, gdzie wojna stała się przedmiotem sporu moralnego.

Czasem wydaje mi się, że moje myślenie, pomysły, sprzeciw, czy choćby zdziwienie są porywaniem się z motyką na słońce. Moja bezsilność wobec problemu, przeradza się w poczucie wstydu, kiedy wspominam Seana Devereux, wychowanka salezjańskiego, który zginął jako misjonarz podczas konfliktu zbrojnego w Somiali w 1993 r. On nie miał wątpliwości, jak zachować się wobec wojny.

Irlandzkie korzenie

Sean urodził się w 1965 r. w rodzinie irlandzkiej o głębokich korzeniach katolickich. Ukończył szkołę salezjańską w Farnborough w Anglii. Lata spędzone wśród salezjanów wywarły na nim tak wielki wpływ, że postanowił swoje młode życie poświęcić misji księdza Bosko. Mówi się, że kołatała w nim myśl wstąpienia do Zgromadzenia Salezjańskiego. On sam chciał jednak, aby decyzja taka dojrzewała w nim powoli. Karmił się duchowością salezjańską, działając aktywnie w Stowarzyszeniu Byłych Wychowanków Salezjańskich. Jego koledzy ze Stowarzyszenia wspominają, że "szedł na całego i bez teoretyzowania za Chrystusem i za księdzem Bosko". W 1987 r. brał udział światowej Konsulcie Byłych Wychowanków w Rzymie.

W Somalii

W 1989 r. jako świecki misjonarz wyjechał do pracy w misji salezjańskiej w Liberii. Kilkakrotnie ryzykował tam życie, niosąc pomoc potrzebującym. W 1990 r. został zmuszony do opuszczenia tego kraju. Nie zrezygnował jednak ze swoich ideałów i pragnień. Przyłączył się do sił UNICEF, które spieszyły z pomocą dzieciom umierającym z głodu w Somalii. Został przeznaczony do pracy w Kisimayo, mieście odległym o 250 km od Mogdiszu, stolicy kraju. Szybko przekonał się, że największym problemem miejsca, w którym się znalazł nie są wojna i głód, ale nieokiełzana chciwość i przewrotność ludzka, która żeruje na handlu bronią, działalności mafijnej i walce bratobójczej. Tutaj broń znaczy wszystko; rządzi ten, kto jest lepiej uzbrojony - pisał na kilka miesięcy przed śmiercią.

Mimo rozpaczliwych warunków działalności, nie rezygnował z pracy, a na duchu podtrzymywała go salezjańska miłość do młodzieży i dzieci. Kilkanaście dni przed śmiercią pisał do przyjaciół w Anglii: Jeśli chodzi o mnie czuje się jak ubiczowany i dostaję nudności kiedy muszę kontaktować się z lokalną władzą i porozumiewać się z ochroniarzami, których nam przydzielono. Ich chciwość przyprawia mnie o chorobę. Zupełnie inaczej czuję się, gdy mogę udać się do centrów, które rozdają żywność i lekarstwa, które dotąd działają. Mogę wtedy spotkać najbardziej prostych i potrzebujących ludzi. W zeszłym tygodniu z chłopcami uprzątnęliśmy z odchodów boisko do piłki i urządziliśmy turniej piłkarski. Somalijczycy są wprost niezwykłymi biegaczami. Wokół boiska znajdują się setki małych kopców usypanych z ziemi. To groby dzieci zmarłych z głodu w minionych miesiącach. Potworny kontrast. Kiedy jednak widziałem grających i krzyczących głośno chłopców, po raz kolejny nabrałem przekonania, że gdzie jest życie tam jest nadzieja.

Śmierć

Niestety życie Seana wkrótce się skończył. Ochroniarze przydzieleni mu przez miejscowe władze okazali się zwyczajnymi "żołnierzami mafii". Zamiast go chronić, każdego dnia żądali kolejnych pieniędzy, aby mógł opuścić siedzibę UNICEF-u i wyruszyć z pomocą potrzebującym. Oczekiwali 250 dolarów za pozwolenie na przebycie 400 metrów. Sean nie zgodził się na takie traktowanie. To właśnie dlatego 2 stycznia 1993 r. jeden z jego "ochroniarzy" strzelił mu w plecy, podczas gdy wchodził do domu.

Sean, idąc przed nami, wskazał nam którędy trzeba kroczyć: poprzez odwagę, zaangażowanie i wierność ideałom.

ks. Marek Chmielewski SDB

Autor

ks. Marek Chmielewski

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (5/2003)


Udostepnij