Przejdź do treści

Czytelnia

W obronie słabszych

Dla wszystkich wielkich świętych było oczywiste, że bez ukochania słabych, nie da się być chrześcijaninem. Cała historia obecności Boga wśród ludzi to wybór słabości. Izraelscy niewolnicy wymykają się faraonowi, Dawid zwycięża Goliata, Chrystus rodzi się w grocie a umiera na Krzyżu. Słowem i czynem głosi Bożą Miłość głodnym, chorym, pogardzanym, wyklętym, grzesznym...

Ubodzy, odrzuceni, zepchnięci na margines byli zawsze dla św. Jana Bosko w centrum zainteresowania. Od najmłodszych lat stawał w obronie słabszych. Potrafił rzucić się z pięściami na grupę starszych od siebie kolegów, którzy dokuczali jego przyjacielowi Alojzemu Comollo. Z biegiem czasu dojrzewał do zrozumienia, że musi zmienić metody, ale pozostać wiernym sprawie. Jako kapłan i wychowawca bronił najbardziej bezbronnych wśród młodych przybyszów to Turynu - okradanych przez rówieśników, wykorzystywanych przez nieuczciwych pracodawców, pozbawionych domu, wykształcenia, wychowania religijnego.

Ludzi słabych, bezradnych, niepewnych trzeba dostrzec. Mimo, że są tuż obok nas - często pozostają niewidzialni. Nie widzimy ich, podobnie jak nie zwracamy uwagi na wróble, idąc na spacer. I bardzo rzadko z tej "ślepoty" się spowiadamy.

Pomoc im wydaje nam się nudna, nieznacząca, pozbawiona gratyfikacji. Raz na jakiś czas, niesieni entuzjazmem dajemy coś z naszego czasu czy pieniędzy, zresztą często bardziej po to by udowodnić sobie własną szlachetność.

Jednak są wśród nas i ci, którzy pomocy słabym poświęcili życie. Rzadko o nich słyszymy - poza nielicznymi wyjątkami pozostają w ukryciu. Anonimowi bohaterowie, chociaż sami siebie nigdy by tak nie nazwali. Ich również trzeba dostrzec. I - przynajmniej raz na jakiś czas - ulżyć.

Nie da się być dla innych bez zrozumienia, że jest to zasadnicza część chrześcijańskiego powołania. Bycie silnym, zdrowym, zamożnym, świadomym swoich zdolności, nie jest zasługą - jest łaską. A jeśli łaską to darem. A jeśli darem to zadaniem. Zadaniem mądrego podzielenia się nimi z tymi, którzy ich potrzebują.

ks. Andrzej

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (5/2003)


Udostepnij