Przejdź do treści

Czytelnia

Kilka reguł na temat reguł

  • ks. Bruno FerreroSalezjanin

Nie można mówić o wychowywaniu, bez wpojenia dziecku przekonania, że ma ono obowiązki wobec rodziny. Taką świadomość może w sobie wykształcić jedynie dzięki przykładowi rodziców i domowemu klimatowi. Trzeba mu jednak pomóc regułami, które tworzą jakby rusztowanie ku dalszemu wzrostowi. Są one przypomnieniem i obecnością rodziców, gdy ci są fizycznie daleko. Dzieci muszą je poznawać od pierwszego roku życia.

Według wielu rodziców klęski wychowania można uniknąć jedynie wtedy, jeśli stosuje się "twardą rękę". Jednak takie myślenie może być niebezpieczne - nie chodzi o użycie siły, by zmusić wychowanków do określonych zachowań, ale o to, by uczynić ich samych silnymi, godnymi zaufania, szacunku i wolności, czyli uformować w nich mocny charakter. Wydaje mi się, że warto zapamiętać kilka prostych uwag.

Jak najmniejsza ilość

Ilość reguł powinna być jak najmniejsza.To jest ten aspekt życia, gdzie "im mniej tym lepiej". Zbyt wiele reguł nie zostanie zapamiętanych, będą irytujące dla dzieci i uczynią koszmar z życia rodziców, jeżeli miałyby być wszystkie respektowane. Reguły powinny mieć cel. Ważne jest unikanie tego, co szkodliwe zdrowotnie, emocjonalnie, społecznie dla dorastających i promowanie tego, co pomaga osiągnąć najważniejsze cele. Kto chce być odpowiedzialny mówi "nie" temu, co destrukcyjne i "tak" temu, co konstruktywne.

Jak najbardziej przejrzyste

Reguły powinny być jak najbardziej przejrzyste. Wieloznaczne dezorientują tak dzieci, jak i rodziców. Na przykład zdanie: Wróć o jakiejś normalnej porze - będzie przez rodziców inaczej zinterpretowane niż przez dzieci. Wróć o 22.00 - jest jasne. Dorastające dziecko może przekroczyć nakaz, ale uniknie się nieporozumień, co do znaczenia normy.

Kiedy reguła jest przedstawiona w sposób jednoznaczny dorastający jest świadomy, że ją przekroczył. Może udawać, że tego nie zrobił, próbować ukryć przewinę, szukać argumentów dlaczego tak postąpił, ale wie, że została przekroczona. Reguły niejasne otwierają drogę do dyskusji. Dorastający znajdą wówczas wielkie pole do popisu.

Takie same dla wszystkich

Reguły powinny możliwie sprawiedliwie obowiązywać obie strony. To najtrudniejszy warunek - rodzice i dzieci mają różne pojęcie "sprawiedliwości" w tym względzie. Otwarty dialog, w którym jedna strona stara się zrozumieć punkt widzenia drugiej umożliwia osiągnięcie porozumienia.

Dorastający są mocno wyczuleni na niesprawiedliwość. Wchodzą w świat wartości, moralności, rozumu i logiki. Jeżeli ich poczucie sprawiedliwości jest pogwałcone, reagują z gniewem. Jeżeli rodzice przestają dyskutować - nakazują lub zakazują w sposób arbitralny i odmawiają konfrontacji z zagniewanym dzieckiem - będzie się ono czuło odrzucone, a w konsekwencji samo będzie nosiło żal do rodziców. Powinno się dołożyć wszelkich wysiłków, by wysłuchać opinii dorastającego o słuszności lub niesłuszności reguł. Jeśli uzna on słuszność reguły, prawdopodobnie nie będzie się buntował, gdy rodzice będą ją egzekwować.

Konsekwentnie stosowane

Reguły zawsze powinny pociągać za sobą skutki w razie ich nieprzestrzegania. Ważne, żeby były stosowane konsekwentnie i ustalone zanim pojawi się problem. Powinny być egzekwowane z miłością i w duchu - nazwijmy go - "sportowym". Tak, by dorastający syn lub córka mogli spokojnie powiedzieć przyjaciołom: Dzisiaj nie mogę wyjść - mam szlaban.

ks. Bruno Ferrero SDB
(za: "Il Bollettino Salesiano" 5/2003)

Autor

ks. Bruno Ferrero
Salezjanin

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (6/2003)


Udostepnij