Przejdź do treści

Czytelnia

Klemens Hlond - żołnierz, salezjanin, misjonarz

  • ks. Stanisław SzmidtSalezjanin. Wykładowca języków klasycznych w WSD Towarzystwa Salezjańskiego. Autor licznych publikacji popularyzujących salezjańskie misje zagraniczne.

Spośród dwanaściorga dzieci Jana i Marii Hlondów, czterech synów wstąpiło do Zgromadzenia Salezjańskiego, m.in. Klemens.

Klemens urodził się 23 listopada 1901 r. w Słupnej w diecezji katowickiej. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjął naukę w Oświęcimiu u salezjanów. Po niepowodzeniach w nauce przeniósł się do gimnazjum niemieckiego w Mysłowicach. Naukę przerwało pierwsze powstanie śląskie. Klemens zajmował się kolportażem ulotek i prasy powstańczej. Gdy powstanie upadło, uciekł do Przemyśla, gdzie kontynuował naukę po polsku. Kiedy wrócił do domu na wakacje, wybuchło drugie powstanie, a po nim trzecie. Za każdym razem włączał się do walki, rezygnując ze szkoły. W rezultacie ukończył jedynie sześć klas gimnazjum. Postanawiał jednak wstąpić do Zgromadzenia Salezjańskiego i zostać bratem zakonnym.

Po rocznej aspiranturze w Oświęcimiu, odbył nowicjat w Kleczy Dolnej i w 1923 r. złożył śluby zakonne. Następnie ukończył Szkołę Rzemiosł w Łodzi i po otrzymaniu dyplomu czeladnika w zawodzie ślusarza maszynowego został przeniesiony do Warszawy. Tutaj pracował w warsztatach mechanicznych, a równocześnie uczęszczał na kursy mechaniki. Zaczął jednak chorować i - zgodnie z zaleceniami lekarzy - przełożeni wysłali go do Barcelony. Zaplanowany na rok pobyt w Hiszpanii przedłużył się do trzech. Pracował tu w dużych warsztatach mechanicznych, których został kierownikiem. W tym czasie zdobył kwalifikacje mistrzowskie ślusarza-montera.

W 1931 r. wrócił do Polski. Pracował w Oświęcimiu w szkole zawodowej, a następnie w Łodzi. Kierował warsztatami, uczył w szkole technologii i rysunku technicznego. Tutaj uzyskał dyplom instruktora ślusarstwa i mechanicznej obróbki metali.

W 1939 r. na początku wakacji pojechał do Dworca na Wileńszczyźnie. Był już bardzo chory. Gdy wybuchła wojna, wrócił pieszo do Warszawy. Zatrzymał się w Warszawie, ale ostrzeżony, że Niemcy szukają byłych powstańców śląskich, uciekł do Krakowa, a stamtąd na Węgry, gdzie trafił do obozu internowanych w Budapeszcie. Węgierscy salezjanie ułatwili mu wydostanie się z niego i wyjazd do Francji, gdzie wstąpił do wojska polskiego i został wcielony do dywizji wozów pancernych jako mechanik. Gdy obrona Francji załamała się, jego oddział został przerzucony do Anglii. Uczestniczył w lądowaniu w Normandii i wyzwoleniu Francji, Belgii i Holandii. Dostał za to wiele odznaczeń.

Po zakończeniu działań wojennych bał się wracać do Polski. W 1946 r. udał się do domu salezjańskiego w Woluwe S-t. Pierre, gdzie do 1948 r. był kierownikiem warsztatów mechanicznych. Ks. Lambert Dumont wspomina, że był miłym współbratem, kompetentnym specjalistą - wspaniałym organizatorem. Spokój codziennej pracy w Woluwe przerwały natarczywe prośby ks. inspektora Jose Carreño o przyjazd do Indii, gdzie chciano otworzyć szkołę mechaniczną. I tak Klemens we wrześniu 1948 r. znalazł się w Indiach. Stworzył tu warsztaty i szkołę techniczną w Tirupattur. Ze względu na słabe zdrowie musiał jednak opuścić dotychczasowe pole pracy. Wyjechał do Afryki do Konga Belgijskiego, gdzie był lepszy klimat dla jego zdrowia, by uczyć afrykańskich chłopców mechaniki. Pracował tu przede wszystkim jako mechanik. W Afryce, w różnych miejscach, przebywał do 1980 r., kiedy to - ze względu na wciąż pogarszający się stan zdrowia - został przewieziony do Belgii, gdzie pozostał do śmierci. Chorobę i cierpienia znosił mężnie i pogodnie. Zmarł 17 września 1982 r.

Ks. Piotr Paziński, misjonarz z Afryki, tak pisał o Klemensie: Pan Klemens Hlond jest pierwszym polskim salezjaninem pracującym w Zairze. Zrobił wiele dobrego, budując lub tylko rozbudowując tutaj kilka szkól mechanicznych. Cenią go wszyscy współbracia.

Klemens Hlond pozostał w naszej pamięci jako wzór koadiutora. Był zakonnikiem o niezachwianej wierze, głęboko przywiązanym do księdza Bosko, niestrudzonym pracownikiem, człowiekiem mądrym i pogodnym, interesującym się do końca swoich dni sprawami współbraci i ludzi młodych.

ks. Stanisław Szmidt

Autor

ks. Stanisław Szmidt
Salezjanin. Wykładowca języków klasycznych w WSD Towarzystwa Salezjańskiego. Autor licznych publikacji popularyzujących salezjańskie misje zagraniczne.

Źródło

Magazyn Salezjański Don BOSCO (9/2003)


Udostepnij