Przejdź do treści

Czytelnia

List z Angoli

Angola. Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Rozpoczęcie Roku Paulińskiego i święcenia diakonatu w Dondo.

Dnia 29 czerwca w pierwszą niedzielę rozpoczynającą Rok Pauliński miały miejsce święcenia diakonatu salezjanina Aurélio Mumba Mauro. Uroczystości przewodniczył i święceń udzielił miejscowy ordynariusz diecezji Kwanza Nord Bp Amándio Kándio w obecności Bp Jesus Tirso Blanco SDB z Lueny (diec. Moxico). W tym roku to już drugie święcenia diakonatu. Z roku na rok rośnie liczba miejscowych powołań, w wizytatorii Mama Muxima pracuje już kilku wyświęconych kapłanów Angolańczyków.

Formacja młodych salezjanów i kandydatów do Zgromadzenia przebiega tu trochę inaczej niż w Polsce. Wszyscy kandydaci gromadzą się w Luandzie w Angoli, gdzie rozpoczynają aspirantat, który trwa ok. dwóch lat. Potem udają się do Mozambiku do nowicjatu. Po roku wracają do Angoli i wraz z nowicjuszami z Mozambiku rozpoczynają studia filozoficzne w Luandzie. Po ich zakończeniu rozpoczyna się czas dwuletniej praktyki szkolno - pastoralnej (tzw. asystencji). Studia teologiczne młodzi salezjanie mogą sobie wybrać: czy to na miejscu w Luandzie w seminarium diecezjalnym, czy też w Kenii.

W uroczystej liturgii wzięło udział wielu salezjanów przybyłych nieraz z odległych stron wraz z grupami młodzieży i wiernych na czele z ks. Juan Hernandezem z Cabindy, aby współuczestniczyć w tym szczególnym momencie o charakterze powołaniowym. Diakon Aurélio otrzymał symboliczne dary: m.in. sandały i kij pasterski - symbole pielgrzymowania; siekierę - symbol pracy; katanę (długi nóż typu maczeta) - symbol wytrwałości i przezwyciężania trudności.

Od prawie ośmiu miesięcy pracują na misjach w Angoli dwaj Polscy salezjanie: ks. Piotr Basista z inspektorii krakowskiej i ks. Paweł Libor z inspektorii warszawskiej. Uroczystość Apostołów była okazją do przybycia do Dondo, gdzie przebywa na placówce ks. Piotr, i do złożenia sobie życzeń. Obaj misjonarze podzielili się swoimi spostrzeżeniami i wyzwaniami, jakie każdy musi podjąć, aby móc jeszcze lepiej służyć w Kościele Chrystusowym w Angoli. Ks. Piotr zawiózł w niektóre znaczące miejsca swojej rozległej parafii w Dolinie Rzeki Kwanzy, gdzie najszybciej podróżuje się łodzią pośród niebezpiecznych jacaré (żakaré - rodzaj aligatora). W tym regionie poza dokuczliwymi upałami, na pierwsze miejsce wysuwa się wspaniała natura, harmonia, spokój, śpiew ptaków wśród "gadających" imbundeiros (afrykańskie drzewa - baobaby), na których po opadnięciu liści pozostały już tylko olbrzymie mukue, owoce zawieszone na "linach".

Obecnie w Angoli jest pora sucha, nie spadła ani kropla deszczu przez cały czerwiec, do tego wszyscy (oprócz Polaków) narzekają na dotkliwe zimno, jest to też powód nieobecności dzieci na lekcjach z powodu braku odpowiednich ubrań pod białe fartuchy, jakie każdy musi posiadać w szkole. Dla nas jedynie odczuwalne są różnice temperatur po zachodzie słońca i wczesnym rankiem.

W Luandzie, gdzie pracuje ks. Paweł, klimat jest bardziej przyjazny, ze względu na wiatry wiejące od Oceanu Atlantyckiego. Salezjańska parafia pod wezwaniem św. Józefa z Nazaretu znajduje się w dzielnicy Sambizanga, popularnie zwanej "Lixeira" ze względu na stosy śmieci w kanałach czarnych rzek uchodzących do morza. Główne dzieła, jakie prowadzą salezjanie, to: szkoła o statusie publicznym, warsztaty ślusarskie i stolarskie, ośrodek zdrowia i parafia (12 kaplic) oraz duszpasterstwo specjalistyczne, jak więzienie, dzieci ulicy czy opieka duszpasterska odległych placówek misyjnych w głębi kraju. Lixeira (Liszeira) to jedna z najuboższych dzielnic miasta i zlepek różnych regionalnych kultur i języków. Całe życie kręci się wokół ogromnego targowiska o nazwie Roque Santeiro obok portu. Wojna i niepewny los wobec grasujących band zmusił ludzi z wiosek i całe grupy etniczne do szukania schronienia w stolicy. Był czas, że połowa mieszkańców Angoli mieszkała w Luandzie. To, co mogła zapewnić stolica w minimalnym stopniu, to dostarczanie za darmo wody z rzeki w beczkowozach. Wśród mnóstwa problemów społecznych nie trudno jednak zaleźć ludzi radosnych, tak starszych i młodych, jak i dzieci, którzy odwdzięczają się za każdy gest szacunku i życzliwości w ich stronę, a to jest "dobre pole do ewangelizacji " jak pisał w swych wspomnieniach jeden z pierwszych salezjanów przybyłych do Angoli.

Na terenie parafii salezjanie współpracują z trzema zgromadzeniami żeńskimi, które udzielają się w sektorze szkolnym, zdrowotnym i duszpasterskim grup religijnych. Ciągle jeszcze potrzeba rąk do pracy!

Ks. Piotr i ks. Paweł wyrażają wszystkim dobrodziejom swą wielką wdzięczność za pamięć, tę z okazji imienin i tę zwykłą wyrażoną w codziennej modlitwie. Regularnie otrzymujemy czasopismo "Misje Salezjańskie", dzięki czemu możemy odczuwać jakby "fizyczną" obecność naszych bliskich w Polsce. Cieszyliśmy się darami, jakie otrzymał ks. Piotr od swoich najbliższych. Bóg zapłać za wszystko, co robicie dla misji.

Wdzięczni w modlitwie

misjonarze z Angoli.

Czas pięciu dni przeminął pod znakiem odnowienia duchowego, lektury, modlitwy, refleksji, notatek, planów na najbliższą przyszłość i zapytania siebie, jak naśladować św. Pawła, Wielkiego Apostoła Narodów. Nie brakło również podziwiania afrykańskiej natury i robienia zdjęć w plenerze.

Zapraszamy na Misje do Angoli!
Do usłyszenia, Adeus!
Ks. Piotr Basista i ks. Paweł Libor
salezjanie, misjonarze z Angoli


Udostepnij