Przejdź do treści

Czytelnia

Po wizycie Papieza Benedykta XVI w Angoli

  • ks. Paweł LiborWolontariusz w Angoli

Misjonarz całym swym życiem wpisuje się w historię tego ludu. Rzecz oczywista, że musi przejść etapy od intruza, nowicjusza do pełnoprawnego obywatela i brata, aby stać się przywódcą duchowym, kierownikiem dusz i pasterzem owczarni.

Po wizycie papieża Benedykta XVI w Angoli

Około godziny 11 dnia 23 marca 2009 r. samolot włoskich linii lotniczych Alitalia oderwał się od angolskiej ziemi, unosząc na swym pokładzie Benedykta XVI. Zakończyła się pierwsza wizyta Benedykta XVI na kontynencie afrykańskim.

Papież odwiedził dwa kraje Kamerun i Angole. Do Angoli przybył dnia 20 marca i przebywał aż do 23 marca. Hasło, jakie towarzyszyło tej wizycie, to: "Papieżu Benedykcie XVI, pobłogosław naszej ziemi". W ciągu tych czterech dni Angola zmieniła swoje oblicze. Choć Papież przebywał tylko w stolicy, w prawie sześciomilionowej Luandy, to jednak serca całego narodu angolskiego towarzyszyły tej już drugiej wizycie głowy Kościoła katolickiego, po raz pierwszy bowiem przybył do Angoli papież Jan Paweł II w 1992 roku, było to w czasie trwającej wojny domowej, która jeszcze potem przez dziesięć lat pustoszyła kraj, siejąc strach i nienawiść.

Nie mogłem udać się do Luandy na spotkanie z Ojcem Św. ponieważ sprawujemy opiekę nad Sanktuarium Wspomożenia Wiernych, w którym codzienne modli się wiele osób. Z parafii natomiast pojechali nasi przedstawiciele, zarówno starsi, jak i młodzież, którym towarzyszył ks. proboszcz Cassoma i asystent Freid. Z drugim asystentem z naszej wspólnoty Pham Trang Phi Lam José (Wietnamczyk) mieliśmy za zadanie przygotować wiernych, dzieci i młodzież z parafii i z oratorium do przeżywania tej wizyty na miejscu. W pielgrzymce papieża do Angoli uczestniczyliśmy jedynie duchowo. Organizowaliśmy zatem czuwanie, modlitwy, katechezy i dekoracje z hasłem: "Papa Amigo, Angola Está Contigo" (Papieżu, nasz Przyjacielu, Angola jest z Tobą). Osobiście dziękuje Bogu Ojcu za te wizytę papieża i czynię to wraz z całym angolskim wiernym ludem. Czas teraz zebrać myśli, przeanalizować raz jeszcze prawie 200 artykułów, notatek, spostrzeżeń zapisanych w zarówno w języku portugalskim, jak i polskim. Co było dla mnie największym wydarzeniem podczas tej wizyty?

Papież nie głosił jakiejś nowej nauki, tylko Ewangelię. W słowach, które wypowiadał, dał przykład szacunku dla tego Słowa, które może ożywić wszystko. Papież podniósł misjonarzy na duchu. Sprawdziło się to, o czym zawsze myślałem, że misjonarzem się jest, a nie się bywa. Misjonarz to nie zbieracz doświadczeń, by potem ludziom opowiadać mniej czy bardziej prawdziwe historie. Misjonarz całym swym życiem wpisuje się w historię tego ludu. Rzecz oczywista, że musi przejść etapy od intruza, nowicjusza do pełnoprawnego obywatela i brata, aby stać się przywódcą duchowym, kierownikiem dusz i pasterzem owczarni. Może się i tak zdarzyć, że na którymś z tych etapów nie zostanie zaakceptowany przez tutejszych, ale ostateczną miarą jego sukcesu apostolskiego jest przecież wierność Chrystusowi. Dziś można bardzo szybko zmienić miejsce pobytu (deslocar), ale nie da się szybko zmienić swego duchowego środowiska, tej przestrzeni akceptacji, wymiany, zaufania, wierności - całej tej świadomości swego bytu. Zdarzają się osoby, które nie maja swego miejsca - to wieczni "wędrowcy", poszukiwacze przygód. Papież jest prawdziwym misjonarzem, tzn. jest ze swymi i w swoim domu. "Nasz Papież" - wznosiła okrzyki angolska młodzież.

Najważniejsze wydarzenia tej wizyty to według mnie:

1. Przemówienie papieża na lotnisku zaraz po wylądowaniu, nawiązał się wówczas szczególnie ciepły kontakt z Ojcem Św., także przez mocne (bo prawdziwe) słowa, które nadały charakter całemu pobytowi.
2. Przemówienie do przedstawicieli rządu i korpusu dyplomatycznego, podczas którego papież zdecydowanie nakreślił swoją misję ewangeliczną, wskazując jednocześnie na niezmienność pewnych praw podstawowych, jak również troskę o najpilniejsze potrzeby najbardziej potrzebujących - myślcie o dobru wszystkich, a nie tylko jednej klasy czy elity.
3. Na spotkaniu z biskupami i duchowieństwem Ojciec Św, wskazał na troskę i obronę instytucji rodziny jako ochrony prawdziwych dóbr ludzkości.
4. Na Mszy Św. w naszym salezjańskim kościele pw. Św. Pawła wspomniał o pewnej tradycyjnej praktyce, która niszczy życie rodzin i społeczeństwa, mianowicie «Feitiçaria», co tłumaczy się jako czary, przywoływanie duchów niewiadomego pochodzenia, aby wywołać szkodę swemu sąsiadowi lub innym osobom. W tym procederze biorą udział również dzieci i nierzadko są jego ofiarami. Chrystus zwyciężył wszelkie moce - mówił papież, podkreślając potrzebę dawania nieskazitelnego świadectwa życia chrześcijańskiego.
5. Spotkanie z młodzieżą na stadionie "dos Coqueiros" ("Stadion na Palmach") - pozostawiło smutne doświadczenie dla wszystkich z powodu śmierci niektórych uczestników przez niezorganizowanie ochrony wejścia na obiekt; ogromny tłok i ścisk udusił dwoje młodych ludzi, a ponad czterdzieści musiało skorzystać z opieki medycznej. Kardynał Bertone odwiedził rodziny poszkodowanych, a dzienniki mówiły o płaczu papieża na wieść o incydencie. Mimo to Ojciec Św. mówił do młodzieży "Odwagi" oraz "nie bójcie się podejmować odważnych decyzji, decyzji ostatecznych, one nie niszczą wolności, one nadają jej właściwy kierunek, umożliwiając iść do przodu i osiągnąć coś więcej w życiu". Przyszłość jest w Bogu!
6. Spotkanie z kobietami w kościele pw. św. Antoniego. Z wielkim entuzjazmem odebrałem te relacje ze spotkania, które miało miejsce u franciszkanów, w sąsiedztwie naszych dwu parafii salezjańskich w Luandzie: św. Pawła i św. Józefa z Nazaretu w dzielnicy Sambizanga, gdzie mieszkałem przez rok czasu. Papież przewodniczył tam Liturgii Słowa w obecności biskupów, przedstawicieli władz rządowych, głównie w żeńskim składzie, oraz katolickich organizacji kobiecych na rzecz promocji kobiety w społeczeństwie. Z moich spostrzeżeń, Angola to przede wszystkim "kobieta". Słowo Angola jest rodzaju żeńskiego, oznacza królestwo, królową i matkę, która jest obrończynią kraju, ludu i przede wszystkim własnej rodziny.

To ostatnie wydarzenie jest także przez media dość często podkreślane w kontekście całej wizyty Benedykta XVI na kontynencie afrykańskim. Mam wiele respektu wobec kobiety angolskiej. W swej prostocie nie brak im wewnętrznej godności i misteryjności, siły ducha i delikatności. Oczywiście, że są i takie, co piją piwo bez przerwy, i takie, co nie dbają o swoje dzieci, bo maja inne ważniejsze troski "o swych mężów". Boją się ślubu kościelnego "jak diabeł święconej wody". Co by jednak nie powiedzieć, to kobieta angolska jako matka, nawet dla tych najbardziej zdegenerowanych synów, jest najlepsza na świecie! I to jest pewny fundament. Taki też jest charakter pobożności maryjnej, który skądinąd jest nam Polakom dobrze znany, i który tu z Kisama, miejscowości, gdzie znajduje się z sanktuarium Mamã Muxima (Serce Matki), rozciąga się na całą Angolę i na cała Afrykę. Mamã Muxima - strzeż angolskie i polskie kobiety, dziewczęta, nasze rodziny i naucz nas z szacunkiem podchodzić do misterium życia.

Pozdrawiam serdecznie. Życzę radosnego przezywania Misterium Paschalnego

Do zobaczenia. Uściski. Z Panem Bogiem!
ks. Paweł Libor, Angola

Autor

ks. Paweł Libor
Wolontariusz w Angoli


Udostepnij