Salezjanie Księdza Bosko w Polsce

Zanim będzie za późno

7-8/2004
ks. Andrzej Godyń
Salezjanin. Redaktor naczelny magazynu DonBosco
Leczenie z nałogów to nie tylko odstawienie alkoholu, narkotyków czy innych źródeł uzależnień. To przede wszystkim zmiana jakości życia.

Spustoszenie jakie sieją ze sobą uzależnienia są ogromne i niedoszacowane. Najbardziej powszechne - alkoholizm, to choroba nie tylko pogrążonych w nałogu. To zniszczone rodziny, wzrastające wśród problemów psychicznych dzieci, zatrważająca statystyka wypadków drogowych i w miejscach pracy, skrzętnie ukrywane tragedie osób, które dotyka przemoc fizyczna lub psychiczna. To także odrzucenie przez tych, którzy wcześniej sami nakłaniali do picia. Stworzyliśmy sobie obrzydliwą obyczajowość wymuszania picia alkoholu - popisujemy się piciem, namawiamy do picia, obrażamy się, jeśli ktoś odmówi. Tym, którzy zrozumieli, że alkoholizm to choroba, którą można i trzeba leczyć, często utrudniamy walkę z nałogiem.

Znamy też straszne konsekwencje działania narkotyków. Wiemy, że narkoman jest w stanie nie cofnąć się przed niczym dla zdobycia "działki", aż po okradzenie i pobicie domowników, a mimo to dywagujmy publicznie nad możliwością zalegalizowania tzw. "miękkich narkotyków" czyli znacznego ułatwienia ich dostępności. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, statystykom, alarmowi podnoszonemu przez osoby zajmujące się leczeniem narkomanów i zniechęcającemu przykładowi krajów, które takie eksperymenty już u siebie przeprowadziły.

Tymczasem rozszerzają się nowe formy uzależnień - od Internetu, gier komputerowych, do pornografii... Ich wspólnym mianownikiem jest kryzys życia rodzinnego. Tam gdzie nie ma wspólnoty, tam jednostka ma więcej wolności, za to mniej drogowskazów, jak tę wolność dobrze wykorzystać. Sprzyja im anonimowość i zanikanie relacji, sprzyja brak miłości, akceptacji, niestawianie wymagań przez rodziców, którzy boją się, bo nie wiedzą jak i ku czemu wychowywać. Jeśli młody człowiek nie czuje się akceptowany, kochany, wspomagany w problemach, utwierdzany w poczuciu własnej wartości szuka ucieczki przed konfrontacją z rzeczywistością. Nawet jeśli materialnie niczego mu nie brakuje.

W oczywisty sposób sprzyja im brak wiary, brak sensu i celu życia. Kultura rezygnująca z odnoszenia życia do Boga, odbiera człowiekowi nadzieję, sens cierpienia, poświęcenia dla innych, a przede wszystkim sens dobrego życia. Leczenie z nałogów to nie tylko odstawienie alkoholu, narkotyków czy innych źródeł uzależnień. To przede wszystkim zmiana jakości życia. Powolny, długotrwały proces, który zaczyna się jeszcze zanim nastąpi uwolnienie od nałogu, a nie kończy praktycznie do końca życia. Ci, którzy na taką odwagę się zdobywają potrafią stać się nowymi ludźmi - dużo głębszymi niż byli wcześniej, a często mądrzejszymi niż otaczające ich środowisko. Jednak straty i poniesione koszty - osobiste, rodzinne i społeczne pozostają ogromne. Poza tym, ci którzy zdobywają się na odwagę leczenia, to zaledwie niewielki procent. Pozostali nie chcąc bądź nie mając możliwości leczenia cierpią i jakże często zadają cierpienie innym.

Paradoksalnie pozytywną stroną uzależnień jest łatwość w zdefiniowaniu problemu. Co jednak robić tam, gdzie brak miłości, egoizm, odrzucenie, przemoc psychiczna wyrządzają nie mniejsze szkody wśród młodych ludzi nieświadomych, że środowisko ich wzrostu jest równie chore i często to ono stoi za ich poszukiwaniem akceptacji w sektach czy złych grupach rówieśniczych?

Zapobieganie - to słowo klucz nie tylko dla salezjańskiej metody wychowawczej. Ksiądz Bosko nie wymyślił niczego nowego, zauważył po prostu prawdę, starą jak ludzka natura, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlatego tak ważne są środowiska dające możliwość innego stylu życia. Jak zauważa ks. Andrzej Szpak potrzebne są oratoria, świetlice, czy inne ośrodki gotowe przyjąć młodych z ich umiejętnościami, dać im możliwość wyrażenia swoich potrzeb, pragnień, a jednocześnie proponujące zaangażowanie we własny wzrost i pomoc innym. Potrzebni są w nich ofiarni dorośli, gotowi dostrzec problem, wyjść naprzeciw, wysłuchać, a tam gdzie trzeba wskazać kompetentną pomoc psychologiczną i duchową. Potrzebna jest mocna propozycja życia duchowego, łącząca osiągnięcia psychologii z wymaganiami wiary.

Młodym można i trzeba pomagać teraz - dopóki kształtują swoje przekonania, postawy i zachowania, dopóki glina ich charakterów daje się formować ku dobru. Zanim będzie za późno.

ks. Andrzej Godyń SDB
Tagi