Przejdź do treści

Wiadomości

Półkolonie w Baniach

  • 31 lipca 2012 r.
(fot. pila.salezjanie.pl)
(fot. pila.salezjanie.pl)

Wakacje już na półmetku, czas szybko mija. Tego roku (Anno Domini 2012) odpoczynek dla dzieci i młodzieży w oratorium przy Parafii pw. M. B. Wspomożenia Wiernych w Baniach miał miejsce w dniach 23-28 lipca.

Wszyscy świetnie się bawili, było mnóstwo różnorodnych zabaw i śmiechu, a że pogoda dopisała więc nikt nie narzekał i nie marudził, że nudno. Każdego dnia mieliśmy niespodzianki, nigdy nie wiedzieliśmy co przygotowali dla nas pomysłowi opiekunowie i wolontariusze, ponieważ cały program nawiązywał do rozrywek z dawnych lat młodości naszych rodziców i dziadków, poznaliśmy wiele możliwości spędzania wolnego czasu.

Pierwszego dnia odbyły się rozgrywki sportowe pomiędzy grupami i tak, na początek, aby się lepiej poznać, był młyn z krzesłami, następnie na łące walki kogutów i raków, wyścigi w przenoszeniu wody dziurawymi kubkami, wyławianie jabłek i oczywiście „chowany i berek”. Na koniec, coś artystycznego, czyli łapacze snów składające się z aniołków.

Drugiego dnia był rajd rowerowy do Swobnicy, gdzie podziwialiśmy jeden z ważniejszych zabytków naszej „małej ojczyzny” - zamek joannitów. Tego dnia nie obyło się bez kąpieli w jeziorze na plaży w Baniewicach, wszyscy wracaliśmy szczęśliwi, pomimo zmęczenia i przygód (bunt piechura Dawida).

Trzeci dzień ponownie nawiązywał do najpiękniejszych gratek przodków, więc znana wszystkim, a może i nie, ciuciubabka, „brytyjski buldog”, czerwony wędrowiec, skórki i okruszki oraz zajmująca i najweselsza „forteca”. Całość zwieńczona była wykonaniem latawców i laurki – podziękowania dla naszych sponsorów.

Kolejny dzień, którego nie mogliśmy się doczekać to zajmująca gra w podchody; ileż przy niej jest zawsze psikusów i żartów. Oczywiście nikt nie czuł się pokrzywdzony, gdyż naszą zasadą przede wszystkim jest dobra zabawa, nie zaś wygrana czy przegrana kogokolwiek. Wygrywamy wszyscy!

W piątek udaliśmy się na wycieczkę do Szczecina gdzie zwiedzaliśmy Wały Chrobrego, Zamek Książąt Pomorskich i podziemia, w których zobaczyliśmy jak wyglądało życie w trakcie nalotów podczas II wojny światowej. Na zakończenie spędziliśmy czas na kręgielni. Cóż to była za rywalizacja?! Tego nie da się opisać. To jednak nie koniec niespodzianek, gdyż na wieczór przybyliśmy na biwak i... zaczęły się podchody, po których młodsi spali aż namioty się trzęsły (ciekawe czy rodzice wiedzą jak niektóre pociechy chrapią).

Rano, w sobotę po śniadaniu, wszyscy otrzymali skromne upominki i rozeszli się do domów, żegnając gorąco i dziękując za spędzony wspólnie czas opiekunom oraz organizatorom. Oczywiście każdy miał chęć na więcej zabawy, ale wszystko się kiedyś kończy. Zapraszamy więc zimą w trakcie ferii. Do zobaczenia mali przyjaciele!


Udostepnij