Przejdź do treści

Wiadomości

Wieczór ze św. Andrzejem w woźniakowskim oratorium

  • 24 listopada 2015 r.

Długie przygotowania poprzedziły zabawę, w której wzięło ponad 100 osób. Św. Andrzej zjednoczył dzieci, młodzież i dorosłych.

Dlaczego?

Hasłem wieczoru było zawołanie: „Nie wróżymy, ale się dobrze bawimy”. Rok temu zrodziła się inicjatywa wieczoru ze św. Andrzejem jako przeciwwaga do andrzejek połączonych z wróżeniem, wyraźnie sprzecznym z Ewangelią, którą głosił i za którą oddał życie św. Andrzej. Nie byliśmy pewni, czy taka forma zabawy ma sens.

Po się bawić?

Nie łudźmy się, św. Andrzej nie jest patronem „dobrej zabawy”, a tym bardziej zabawy andrzejkowej połączonej z wróżeniem. Jest raczej patronem nawrócenia i wierności Bogu. Dlatego wraz z animatorami znaleźliśmy więc lepszy sposób upamiętnienia męczeńskiej śmierci Andrzeja Apostoła niż oddawanie się pogańskim zabawom, połączonym z wróżbiarstwem. Czyli magii, wróżbom, czarownicom i czarnoksiężnikom mówimy stanowcze "NIE!" Ale dobrej zabawie, uśmiechom na twarzach, radości ze świętości mówimy oczywiście głośne "TAK”.

Dla kogo?

Jak wiadomo, dzieci najbardziej na świecie lubią się bawić. Rodzice bawić się z dziećmi niestety lubią już trochę mniej. Zabawa to konieczny element w rozwoju każdego dziecka. Dlatego animatorzy oratorium na ten wieczór przygotowali gry, zabawy, konkursy, bingo, bo poprzez wspólną zabawę dziecko się uczy, czyli doświadcza nowych rzeczy, uczy się rozwiązywać problemy, poznaje zasady współpracy, nabywa umiejętności niezbędnych do funkcjonowania w społeczeństwie. Oprócz tego rozwija się fizycznie i manualnie.

Jak dziś obchodzimy andrzejki? Czy trzeba wróżyć z okazji andrzejek?

Te pytania postawiliśmy sobie w czasie spotkań organizacyjnych i zadaliśmy sobie pytanie, a zatem jak się bawić w andrzejki? Bawić się … ale w co? Po pierwsze, nie tylko muzyka - chociaż tego wieczoru była supernowa, „na czasie”, dobrana do miejsca i dla wszystkich odpowiednia. „Niedobrze jest, gdy czyha nuda, gdy nie chcesz grać już w berka…”. Bo nuda to największy wróg młodego człowieka, a w zabawie głównie chodzi o to, żeby było przyjemnie, bo dzieci i młodzież szybko wyczuwają niechęć, brak atmosfery i klimat. Zabawa, aby była zabawą, musi być przyjemna. Myślę, że wszyscy stworzyliśmy dobrą atmosferę do zabawy, co potwierdza bardzo liczba grupa dzieci i młodzieży, bo było nas ok. 100 osób. Pomysł wieczoru ze św. Andrzejem został nagrodzony obecnością dzieci i młodzieży oraz rodziców, którzy pomagali przy słodkim poczęstunku, rozdając słodkości i napoje.

Nie tylko zabawa

Dla nas, salezjanów, andrzejki są dobrą okazją do zorganizowania zabawy, bo 29 listopada zaczyna się adwent, czas, gdy osoby wierzące powinny wstrzymać się od zabaw. Wieczór zaczęliśmy od powitania i modlitwy. Następnie animatorzy przygotowali „Wywiad ze św. Andrzejem”. To było coś niesamowitego, kiedy „św. Andrzej” – Patryk i p. dziennikarka – Gabrysia prezentowali program na żywo o życiu, pracy, zawodzie i powołaniu św. Andrzeja. To była dobra forma, aby mówić o pójściu za Chrystusem, o relacji z Jezusem, o spotkaniu z osobą Mistrza, który zachwyca i powołuje do pracy w swojej winnicy. Później była piosenka o św. Andrzeju śpiewana przez Arkę Noego. To historia autentyczna o naszym wujku Andrzeju. Ref.: Andrzej skuter miał, na skuterze gnał. Zawsze z tego słynął, pędził z dobrą nowiną. Zakończyliśmy po salezjańsku! Modlitwę i słówkiem na dobranoc, które poprowadził ks. Henryk - kierownik oratorium.

Autor

ks. Henryk Chibowski sdb


Udostepnij