Przejdź do treści

Wiadomości

Tarnowskie Góry: Szkoła Animatora w Salezjańskiego

  • 1 lipca 2016 r.
(fot. Małgorzata Gajos / spm.salezjanie.pl)
(fot. Małgorzata Gajos / spm.salezjanie.pl)

Od 25 do 30 czerwca prawie 150 animatorów inspektorii wrocławskiej wzięło udział w kolejnej edycji Szkoły Animatora w Salezjańskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Tarnowskich Górach. Był to dla nich czas integracji, rekreacji i poznawania tajników bycia lepszym animatorem.

Uczestnicy nie mogli narzekać na nudę. SAS rozpoczął się emocjonującym meczem Polski i Szwajcarii. Radość z wygranej towarzyszyła im do końca. Nie zabrakło także meczu Salezjanie kontra Animatorzy, zakończonego wynikiem 7:2. Oprócz codziennych gier i zabaw, młodzież uczestniczyła w zajęciach kursowych. Angażowali się w przygotowanie modlitw i nabożeństw. Codziennie uczestniczyli w Eucharystii.

Nieoceniona była pomoc prowadzących i zaangażowanie kleryków, diakonów i księży. Znajdowali czas na rozmowy, brali udział w pogodnych wieczorach, przygotowywali słówka i konferencje. Młodzież miała okazję wysłuchać m.in. krótkiego słówka Salezjanów Współpracowników o tym czym się zajmują i jaki jest ich cel. Wrażenie zrobiła konferencja o powołaniu diakona Pawła Figury, który zwrócił uwagę na zasadę 4C – czytaj, celebruj, czuwaj, chwal. Podkreślił także, że „powołanie – to marzenie Boga o nas”.

Jakub Rezler z Lubina przyjechał na SAS po raz piąty, ponieważ ma zrobione wszystkie stopnie, w tym roku był na kursie animatora muzycznego. Zapytany, czy jeszcze wróci, odpowiada ze śmiechem: – Myślę, że wrócę tu za rok, też pewnie na muzycznego, chyba, że będzie piąty stopień!

Także Aleksandra Pala, przyjechała z Częstochowy i Alicja Polak z Tarnowskich Gór podkreślają, że atmosfera jest niepowtarzalna. Nie chce im się stąd wyjeżdżać. Największe wrażenie zrobiły na nich modlitwy, również praca w grupach według dziewczyn jest świetna. Podkreślają, że wszyscy sobie pomagają. Animatorki już się zarzekają, że będą w przyszłym roku: – Zawsze będziemy tu wracać! – mówią z entuzjazmem i pędzą grać z resztą uczestników w „mafię”.

Patrząc na entuzjazm młodych przez ostatnich kilka dni, na ich zaangażowanie, a także chęć przebywania na SAS-ie dłużej, może faktycznie trzeba sobie zadać pytanie czy nie wymyślić im kolejnych stopni.

Autor

Małgorzata Gajos


Udostepnij