Przejdź do treści

Wiadomości

Święta, która wychowała świętego

  • 15 stycznia 2018 r.
Święta, która wychowała świętego
Święta, która wychowała świętego

Wychowanie jest sprawą serca – to jeden z tych aforyzmów, które są przytaczane jako kwintesencja systemu wychowawczego św. Jana Bosko. Tylko cztery wyrazy, a ile mądrości. Wychowanie i serce w dynamicznej relacji ze sobą. Człowiek, który stworzył tę definicję, w swoim dzieciństwie doznał ogromnego ciepła wypływającego z serca tej, która wydała go na świat, czyli swojej matki.

Capriglio

Małgorzata urodziła się w 1788 roku. Miała dziewięcioro rodzeństwa. Prawdopodobnie tylko pięcioro z nich dożyło wieku dorosłego. Spośród nich dwoje warto wspomnień: starszą od Małgorzaty o trzy lata Mariannę oraz młodszego o siedem lat Michała. Marianna nigdy nie wyszła za mąż i w swojej młodości prowadziła dom rodzinny Occhiena. W 1824 roku została gospodynią u ks. Józefa Antoniego Lacqua z Capriglio. I to ona prawdopodobnie rok później wstawiła się w sprawie swojego dziesięcioletniego siostrzeńca z prośbą o przyjęcie go do szkoły w Capriglio. Janek Bosko do szkoły elementarnej powinien był uczęszczać do odległego o pięć kilometrów Castelnuovo zgodnie z zasadą ówczesnej rejonizacji. Do szkoły w Capriglio droga była jednak o połowę krótsza, a trzeba ją było pokonać cztery razy dziennie na lekcje przed południem i po południu. Małgorzata starała się, aby jej syn uczęszczał właśnie do jej rodzinnej miejscowości. Początkowo ks. Lacqua na to nie przystał, ale później, właśnie dzięki wstawiennictwu cioci Janka, a swojej gospodyni, zgodził się. Wspominając Mariannę Occhiena, warto przywołać dwa inne fakty. Pierwszy pochodzi z roku 1830 i dotyczy podziału majątku rodziny Bosko. Żeby przyspieszyć i uprościć procedurę, Marianna udostępniła swojej siostrze oszczędności, które zgromadziła. Drugi fakt przypada to jej zamieszkanie na Valdocco, gdzie będzie służyć pomocą do śmierci, czyli do roku 1857.

Michał Occhiena (1795-1867) jest czasami przywoływany tak zwyczajnie jako wujek Occhiena. Małgorzata zawsze mogła liczyć na swojego młodszego brata, zarówno w prowadzeniu gospodarstwa, jak i w rozwiązywaniu rodzinnych problemów.

Becchi

W roku 1812 Małgorzata, która ma wówczas 24 lata, wychodzi za mąż za starszego od siebie o cztery lata Franciszka Alojzego Bosko, który od roku jest wdowcem i ojcem czteroletniego Antoniego. Młoda mężatka zamieszkuje w domu, w którym oprócz Franciszka i Antoniego mieszka także Małgorzata Zucca, matka Franciszka, a teraz już jej teściowa. W następnym roku na świat przychodzi Józef Alojzy, a w 1815 roku – Jan Melchior.

Rodzina Bosko żyje skromnie i ubogo, ale bieda nie zagląda im w oczy. Nie mają co prawda swojego gospodarstwa. Ziemia, na której pracują, należy do właściciela ziemskiego, a Franciszek Bosko jest tylko dzierżawcą. Próbuje zatem systematycznie zmieniać taki stan rzeczy i w roku 1817 nabywa trochę ziemi na własność i budynki w miejscu, które dzisiaj na Colle Don Bosco symbolizują dom rodzinny Księdza Bosko. Symbolizują, ponieważ Janek urodził się w położonym nieopodal, już nieistniejącym, gospodarstwie Biglione.

Rok 1817 jest niezwykle ważny dla młodej rodziny Bosko. Ojciec i mąż Franciszek ma 33 lata, Małgorzata – lat 29. Dzieci odpowiednio: dziewięć, cztery i dwa. Niepełnosprawna babcia Małgorzata Zucca ma lat 65. Franciszek próbuje zostać niezależnym gospodarzem i pracować na swoim, aby swojej rodzinie zapewnić godne życie. Kiedy już kupił trochę ziemi i nabył zwierzęta, 11 maja zmarł na zapalenie płuc. Sytuacje jest bardzo trudna. Rodzina Bosko nie zdążyła się jeszcze przenieść z Biglione do Becchi, za chwilę rozpocznie się jakże ważny na wsi czas zbiorów, a śmierć zabiera męża i ojca, głowę rodziny. Franciszek zostawia po sobie także trochę długu, który zaciągnął, aby móc się usamodzielnić. Teraz to wszystko pozostało na barkach jego żony, Małgorzaty. W dodatku od roku w Piemoncie panuje wielki głód, i tak będzie jeszcze przez rok.

Małgorzata w sposób naprawdę heroiczny i mądry przeprowadza swoją rodzinę przez wiele trudności oraz zawirowań. Przede wszystkim przenosi się do Becchi, dzięki czemu jest już na swoim. Bardzo ciężko pracuje. Ma na utrzymaniu pięć osób. Pomaga jej wówczas wspomniany brat Michał. W prace powoli włączany jest Antoni, natomiast teściowa opiekuje się najmłodszymi. Ówczesną sytuację chyba najlepiej przedstawia we Wspomnieniach Oratorium Ksiądz Bosko, przywołując dramatyczny fakt zabicia cielęcia, które było konkretnym zabezpieczeniem rodziny. Jednak w sytuacji głodu i niemożliwości kupienia za pieniądze żadnej żywności, Małgorzata miała powiedzieć, że ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych decyzji.

Małgorzata scala rodzinę duchowo. Jest kobietą głębokiej wiary. Jest przewodniczką życia duchowego w rodzinie, ale także daje dobry przykład na zewnątrz. Rodzina Bosko codziennie się modli o określonej porze w ciągu dnia, uczęszcza na Mszę Świętą. To Małgorzata osobiście przygotowuje synów do pierwszej spowiedzi, a następnie Komunii. Wiemy, że z Jankiem przeprowadziła rachunek sumienia, aby potem oddać go w miłosierne ręce Jezusa. Chociaż sama nie potrafiła czytać i pisać, robiła wszystko, aby Janek uczęszczał do szkół. Najpierw wysłała go do Capriglio, potem zgodziła się, aby chodził na lekcje do ks. Calosso, następnie zapisała do szkoły w Castelnuovo, by w końcu umieścić w szkole w Chieri. Realizowanie tego matczynego planu nie było jednak łatwe. Duży opór stawiał przecież o siedem lat starszy od Janka Antoni. Małgorzata czekała zatem, aż pasierb będzie pełnoletni, aby dokonać podziału majątku i w ten sposób uzyskać przejrzystość ekonomiczną i swobodę w podejmowaniu decyzji. W międzyczasie, warto odnotować, w roku 1826 umiera Małgorzata Zucca, babcia i teściowa.

Zanim jednak dojdzie do podziału majątku, Małgorzata próbuje chronić Janka przed niewybrednymi komentarzami i złośliwym zachowaniem Antoniego, dlatego wysyła go do pracy do bogatych gospodarzy. Najbardziej znani to gospodarze Moglia.

Małgorzata jest kobietą bardzo zaradną, ale przede wszystkim całkowicie oddaną swojej rodzinie, w tym szczególnie swoim synom. Chce ich mieć przy sobie i swoje życie pragnie w całości podporządkować właśnie ich wychowaniu. Przypomnijmy, że jako młoda wdowa odrzuciła propozycje matrymonialne. Żeby jeszcze pełniej zrozumieć tę decyzję, warto wiedzieć, że w przypadku ponownego zamążpójścia dzieci bardzo często nie pozostawały z matką, ale były powierzane dalszej rodzinie. Tak los spotkał dziadka Księdza Bosko. Małgorzata w sposób zdecydowany idzie drogą, z której usuwa to wszystko, co może ją oddalić od synów. Po podziale majątku wraz z osiemnastoletnim Józefem, który staję się dzierżawcą ziemskim, zamieszkuje w Sussambrino. W Becchi pozostaje Antoni, który po ślubie zaczyna w sposób nieznaczny powiększać dom. Po dziewięciu latach Małgorzata wraz z żonatym Józefem również wrócą w rodzinne miejsce. Bracia swoje domy będą mieli w sąsiedztwie.

Valdocco

Matusia Małgorzata na Valdocco przeżyła dziesięć lat. Przybyła do Turynu razem ze swoim synem, który przez kilka miesięcy przebywał na rekonwalescencji w rodzinnym domu po ciężkiej chorobie. Ksiądz Bosko miał wówczas 31 lat. Od kilku miesięcy mógł cieszyć się „szopą Pinardiego” i kilkoma pokoikami. Jesienią 1846 wracał już jednak na swoje. Nie przyjął warunków markizy Barolo, chociaż ta obiecała mu pensję po warunkiem, że on zatroszczy się o zdrowie, a potem wróci do pracy w jej dobroczynnych dziełach.

Bez cienia patosu możemy stwierdzić, że Ksiądz Bosko wrócił do Turynu ze swoim największym skarbem i kapitałem. Było to mądre, ofiarne i głębokie duchowo serce jego matki, Małgorzaty. Do tej pory była to mama Józefa i Jana. Teraz już wszyscy chłopcy na Valdocco będą ją nazywać Mamą Małgorzatą: Rua, Cagliero, inni. Czasami będzie się denerwowała, innym razem będą jej opadały ręce. Zawsze na końcu przemówi jednak serce. Będzie wyrozumiała, ale i wymagająca. Ofiarna i cierpliwa. Nie będzie także sama. Obok niej pojawią się inne kobiety, które cierpliwie, jakby na zapleczu, będą towarzyszyły w wychowaniu chłopców: między innymi matki biskupa Gastaldiego i ks. Rua, a także jej własna siostra – Marianna. To właśnie w tym czasie – jak pisze Arthur J. Lenti – kształtuje się system wychowawczy Księdza Bosko.

Ks. Michał Rua tak powiedział o Matusi Małgorzacie: „Ona całkowicie poświęciła się wychowaniu nas, swoich dzieci, swojej przybranej rodziny. Byłem pełen podziwu, tak jak wielu moich kolegów, dla jej ogromnej życzliwości i pełnej ofiary miłości, która skłoniła ją do opuszczenia swojego domu i podjęcia się trudnego i wyczerpującego zadania opiekowania się tak wieloma sierotami. Wszyscy nazywaliśmy ją mamą, ponieważ naprawę szanowaliśmy ją i kochaliśmy jak matkę”.

 

Autor

ks. Wojciech Kułak SDB

Źródło

Udostepnij