Przejdź do treści

Wiadomości

Ks. Maschio: Oratorium musi iść z duchem czasu

  • 2 marca 2018 r.
Ks. Maschio: Oratorium musi iść z duchem czasu
Ks. Maschio: Oratorium musi iść z duchem czasu

„Oratorium nie może być takie, jak pięćdziesiąt lat temu, ponieważ społeczeństwo się zmieniło. W swoim czasie jedyne propozycje, jakie istniały – film, sport, muzyka – były naszymi, a dzisiaj zajmują się tym świeccy. Tak więc albo wyjdziemy z jakąś atrakcyjną propozycją, albo będziemy musieli zamknąć działalność”. Bardzo jasny pogląd w tym względzie ma ks. Alberto Maschio, 58-letni salezjanin, który ostatnie cztery lata poświęcił na rozwój salezjańskiego oratorium w Schio.

Romina Gobbo

Ks. Maschio wyszedł od podstawowych elementów: stała obecność wśród młodzieży i pewne jasne zasady. Z czasem młodzież i rodzice poszli za nim.

Jest sekretarzem, recepcjonistą, kustoszem, dyrektorem wspólnoty, ekonomem, odpowiedzialnym za oratorium... „Najpierw jestem salezjaninem, a potem kapłanem” – uściśla. Cztery lata temu w oratorium przebywali tylko młodzi próżniacy. „Poprosiłem o pomoc policję, by rozeznać, czy przypadkiem nie są tutaj rozprowadzane narkotyki. Lepiej zapobiegać. Następnie wywiesiłem kartkę z regulaminem, kładąc nacisk na ochronę i poszanowanie środowiska. Kto się nie podporządkuje, uderza we mnie. Ksiądz Bosko kochał młodzież, ale był surowy. Z drugiej strony, jeśli ja chcę mieć środowisko wychowawcze, muszę podjąć trud, aby go stworzyć. Z czasem klimat się zmienił. Przekazywanie informacji z ust do ust zrobiło swoje. Obecnie każdego dnia są tutaj dzieci, młodzież i dorośli”.  

Dla ks. Maschio pójscie śladami Księdza Bosko jest czymś naturalnym: „Oratorium musi odpowiedzieć na potrzebę wychowania, musi wyjść z jasną, chrześcijańską propozycją. Ten, kto nas wybiera, musi odkryć w naszych działaniach ducha, który wychowuje i przyjmuje. Oznacza to stałą obecność: musisz tam być każdego popołudnia. Nasze oratorium jest zawsze otwarte, także w Boże Narodzenie i Wielkanoc. I ja tutaj jestem, także wtedy, gdy jest tylko trójka młodych. Oznacza to spędzenie całego lata na obozach szkolnych i akcjach letnich. Nie pamiętam, kiedy byłem na urlopie”.

Idąc z duchem czasów, trzeba także sięgnąć po nowe narzędzia. „Jeśli  proponuję ośrodek letni, muszę przedtem wyszkolić animatorów. Jeśli chcę prowadzić zajęcia z piłki nożnej, muszę znaleźć dobrego trenera. I jestem z nimi. Potem przychodzi także czas na rozmowy o wierze”. 

Ks. Maschio wie, że nie może wszystkiego robić sam. „Tutaj pole do popisu mają świeccy, którzy nie zostają pozostawieni samym sobie, ale mają zapewnione towarzyszenie. Prowokuję ich: ‘Zapisz swojego syna do oratorium, a ty nie zaangażowałbyś się?’. W ten sposób powstała grupa dorosłych, licząca czterdzieści osób, którzy pomagają w prowadzeniu zajęć, ale przede wszystkim przychodzą, aby słuchać Słowa i zastanawiać się”.

 


Udostepnij