Przejdź do treści

Wiadomości

Chcesz czynić wielkie rzeczy? Ufaj Bożej Opatrzności – wspomnienie św. Alojzego Orione

  • 12 marca 2018 r.
Chcesz czynić wielkie rzeczy? Ufaj Bożej Opatrzności – wspomnienie św. Alojzego Orione
Chcesz czynić wielkie rzeczy? Ufaj Bożej Opatrzności – wspomnienie św. Alojzego Orione

Moja myśl kieruje się dziś ku św. ks. Alojzemu Orione, którego dziś wspomina Kościół. Jaka mocna i piękna była jego wiara. Jego myśli i uczucia krążyły wokół czterech miłości: Krzyża, Eucharystii, Maryi, Papieża. Jego życie pełne jest Twoich znaków i cudów. Choćby wtedy, gdy jako 21-letni kleryk zakładał szkołę z internatem dla chłopców z ubogich rodzin. Na sercu leżało mu to, by ochronić i pomnożyć w nich piękno, które złożyłeś, Boże, w ich sercach.

Dwa miesiące wcześniej zostało zamknięte pierwsze oratorium, które prowadził. Wtedy ze łzami w oczach przez okno wpatrywał się w figurkę Matki Bożej. Wcześniej na jej rękach zawiesił klucze od oratorium na znak, że wszystkie swoje nadzieje składa w Jej ręce. Gdy zasnął, przyśniła mu się Maryja. Spod Jej płaszcza, który się rozszerzał, ujrzał tysiące chłopców. I dało się słyszeć Magnificat. Obudził się z pokojem w sercu.

Kiedy powziął swój zamiar o założeniu szkoły, zebrał się na odwagę i zwrócił się do biskupa o pozwolenie i błogosławieństwo. Biskup udzielił mu jednego i drugiego. Aczkolwiek Orione sam musiał postarać się o pomieszczenie i środki. Ufał jednak, że pomyśli o tym Opatrzność. Wychodząc z domu biskupa, oddał się w Jej ręce, wstąpił do katedry nawiedzić Najświętszy Sakrament… Gdy wyszedł z katedry, spotkał Alojzego Stassano, jednego ze swoich podopiecznych. Na pytanie „Dokąd idzie?”, odpowiedział, że idzie zakładać szkołę dla chłopców. I dowiedział się, że ojciec chłopca odziedziczył dom i kto wie… Orione udał się więc do niego. Pan Stassano uznał potrzebę szkoły, jednak powstał problem zapłaty. Czynsz przez niego wyznaczony opiewał na 400 lirów rocznie płatnych z góry. Orione wierzył jednak w Boską Opatrzność. Idąc w kierunku wieży katedry, gdzie mieszkał, spotkał starszą panią, Angelinę Poggi. Na pytanie „Co porabia?”, odpowiedział, że zakłada szkołę. Pani Poggi stwierdziła, że ma siostrzeńca, któremu taka szkoła by się przydała, zapytała więc, ile musiałaby zapłacić i czy gdyby dała 400 lirów to by wystarczało. Orione odrzekł, że zatrzyma chłopca do końca szkoły. I tak w ciągu jednego przedpołudnia uzyskał zgodę biskupa i jego błogosławieństwo, odpowiedni budynek i środki.

Tymczasem u biskupa zjawiły się poważne osobistości, przeciwne planom Alojzego Orione. Biskup zaczął mieć wątpliwości, komu ufać. Po powrocie do domu Alojzy Orione usłyszał, że biskup go wzywa. Udał się więc do niego. Wtedy usłyszał od biskupa, że cofa on swoje pozwolenie i błogosławieństwo. Gdy jednak biskup dowiedział się o wszystkich okolicznościach, nie miał wątpliwości, że jest w tym działanie Boskiej Opatrzności. I ponownie udzielił mu swojego błogosławieństwa. Otworzone Kolegium Orione nazwał „Domem Boskiej Opatrzności”. W książce rachunków jako pierwszy tytuł w kolumnie przychodów napisał: „Boża Opatrzność”, podobnie w kolumnie rozchodów: „Boża Opatrzność”. Przez następne lata działalność Orione rozrosła się i przybrała nazwę Małego Dzieła Boskiej Opatrzności. Tak rozpoczęła się historia, która trwa już w ponad 30 krajach na całym świecie. I przecież życie Ojca Orione pełne jest takich „przypadków”, pod którymi jak niektórzy mawiają, Bóg skrywa swoje największe dzieła. A wszystko to, by działa się i rozlewała na świat moc Jego uzdrawiającej Miłości. By szerzyło się Jego Królestwo.

Ojcze Orione, proszę ucz mnie wiary w słowo Boga i wiary w Bożą Opatrzność. By nigdy przeciwności życia nie zachwiały moimi krokami w drodze za Panem. Przeciwnie! By umocniły mnie na tej drodze i bym coraz gorliwiej współpracowała z Jego łaską. By wzrastała miłość w moim sercu tak, bym prawdziwie miłowała Pana Boga mojego całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego. Aby ta miłość rozlewała się na innych, by poznawali, że jestem dzieckiem Boga i uwierzyli Jego słowom. Bo tylko w Nim jest zbawienie. Oby stało się ono udziałem duszy mojej i każdej napotkanej przeze mnie na mojej drodze życia. Bo jak mówiłeś „nie ma większego daru dla Chrystusa niż przynieść Mu dusze i nie ma większego daru dla dusz niż przynieść im Chrystusa.” Amen.


Udostepnij