Przejdź do treści

Wiadomości

Serce wypełnione wdzięcznością – wywiad z wychowankiem Piusem Dappą Olem

  • 12 marca 2018 r.
Serce wypełnione wdzięcznością – wywiad z wychowankiem Piusem Dappą Olem
Serce wypełnione wdzięcznością – wywiad z wychowankiem Piusem Dappą Olem

33 lata od powstania pierwszej placówki salezjańskiej w Indonezji, w Dżakarcie, wielkie drzewo salezjańskiej obecności w tym kraju dalej się rozwija poprzez siedem placówek znajdujących się na wyspach Jawa i Sumba. Największa wspólnota, licząca 7 profesów wieczystych (4 kapłanów i 3 koadiutorów), trzech asystentów i 8 prenowicjuszy, znajduje się na bardzo odległej, biednej i w większości zamieszkanej przez chrześcijan wyspie Sumba, a kieruje nią ks. Adie Prinanto.

Pierwsi synowie Księdza Bosko wylądowali na Sumbie w 2002 roku, a teraz, ugruntowana już działalność tej placówki, ukierunkowana jest na edukację, obejmując ośrodek kształcenia zawodowego, oratorium, a od 2014 roku – średnią szkołę techniczną. Poza tym dziełem salezjanie angażują się w wiele posług na rzecz Kościoła lokalnego w sektorze duszpasterstwa młodzieżowego i posługę duszpasterską na odległych stacjach misyjnych.

Wysłuchując byłego wychowanka salezjańskiego z Sumby, a dzisiaj nauczyciela ośrodka kształcenia zawodowego, Piusa Dappy Ole, można wiele zrozumieć z rozwoju charyzmatu salezjańskiego w Indonezji.

Kiedy pan spotkał Księdza Bosko po raz pierwszy?

Przybyłem do salezjańskiego ośrodka kształcenia zawodowego za namową sióstr z wioski, w której się urodziłem. Chciałem nauczyć się stolarki, poznałem ks. Andresa Calleja w 2003 roku i zostałem przyjęty do salezjańskiego internatu. Tam zacząłem brać udział we wspólnych modlitwach, kształciłem się pod względem technicznym, ćwiczyłem się w dyscyplinie i dobrym korzystaniu z wolnego czasu. W 2006 roku zostałem nauczycielem i dzisiaj czuję się szczęśliwy, że mogę służyć innym zdobytymi umiejętnościami i uczyć młode pokolenie!  

Co najbardziej docenia pan w wychowaniu, które pan otrzymał?

Doceniam wiele rzeczy: naszą formację duchową, sposób organizacji własnego czasu w ramach 24 godzin, dbanie o porządek i utrzymywanie ścisłej relacji z salezjanami, którzy zawsze pokazywali, jak stać się dobrymi ludźmi.

Co czyni pana szczęśliwym jako świeckiego współpracownika w posłannictwie salezjańskim?

Czuję, że mogę przekazać ludziom młodym moje umiejętności i wiedzę, aby stali się lepszymi ludźmi, bo przecież na tym polegała wizja-misja Księdza Bosko. Pewnego razu śnił mi się nawet Ksiądz Bosko: spotkałem go u stóp jakiegoś wzgórza i dawał mi wiele kokosowych orzechów, prosząc, bym się nimi podzielił z młodymi, ale by to uczynić, musiałem wspiąć się na wzgórze. I to zrobiłem! Ale już przed tym snem moje serce było pełne wdzięczności za to wszystko, co otrzymałem dzięki Księdzu Bosko. Trudno mi sobie wyobrazić, czym byłoby moje życie dzisiaj bez Księdza Bosko.

Źródło

Udostepnij