Przejdź do treści

Wiadomości

Marie Jenisova opowiada o swojej misji w Ekwadorze

  • 21 sierpnia 2018 r.
Marie Jenisova opowiada o swojej misji w Ekwadorze
Marie Jenisova opowiada o swojej misji w Ekwadorze

„Wielkie doświadczenie” – w ten sposób Marie Jenisova określa rok wolontariatu w Esmeraldas, na ziemi, która, według niej samej, nauczyła ją miłości bez granic. Przez codzienną pracę z dziećmi i młodzieżą w różnym wieku zrozumiała, że to, czego przede wszystkim potrzebują, to to, by im ktoś towarzyszył i wysłuchał, właśnie tak, jak czynił to ksiądz Bosko od początku swojej działalności duszpasterskiej w Turynie.

Pochodząca z Republiki Czeskiej, gdzie się urodziła, nie posiadająca jakichś wielkich predyspozycji ruchowych i nie umiejąca grać na gitarze, całkowicie oddała się urzeczywistnianiu tych wartości, które zawsze skupiały uwagę Księdza Bosko: radości, entuzjazmu, odwagi w realizacji własnych pomysłów i kroczenia razem z Panem Jezusem.

Współpracowała w sektorze opieki społecznej salezjańskiego ośrodka im. Maryi Wspomożycielki (UESMA) i w parafii, pomagając uczniom w zajęciach szkolnych, rodzinom oraz grupom młodzieżowym i katechetycznym.

„Wolontariat pozostawia ślad w twoim życiu, ponieważ możesz się nauczyć wielu rzeczy, odkryć wartości, które się otrzymuje dzięki służbie wykonywanej na rzecz innych. Stąd też zachęcam cię do wyjazdu do innego kraju” – podkreśla Maria.

Została skierowana do wspólnoty w mieście Esmeraldas. „Nie pamiętam dokładnie tego momentu, ale wiem, że się tylko uśmiechałam i czułam, że prenowicjusze też są zadowoleni. Tak więc pomyślałam, że to wspaniałe miejsce. I tak istotnie było”.

Jej ojciec, Jyry, i jej matka, Ludmila, są salezjanami współpracownikami. Tak więc wzrastała w małym mieście Újezd u Brna, w domu, w którym dobrze znana była osoba Księdza Bosko. „Salezjańskość” odczuwa w swoich żyłach. Radość, modlitwa i komunia to elementy, które najbardziej przeżywała w rodzinie, ponieważ w niej zrozumiała, jak bardzo cenna jest obecność Boga w życiu.

„Katolicy starają się ukryć i my także mamy odwagę rozmawiać o sprawach wiary tylko w wąskim kręgu. Myślę, że jest to konsekwencja prześladowania, które miało miejsce w czasie komunizmu” – wyznaje.

Po swoim powrocie będzie pracować przez rok z salezjanami odpowiedzialnymi za wolontariat i komunikację społeczną, ponieważ ma zamiar „nieść życie i nadzieję”, jak to czyniła w Esmeraldas.

 

Autor

Cristian Calderón

 


Udostepnij