Przejdź do treści

Wiadomości

Ekwador: doświadczenie związane z wolontariatem zmotywowało Nicsona do działania

  • 15 lutego 2019 r.

Codzienna praca z potrzebującymi dziećmi i młodzieżą w Esmeraldas obudziła w Nicsonie Sicha, 18-letnim młodzieńcu, zainteresowanie życiem konsekrowanym. Widzenie z bliska pracy, jaką wykonywali salezjanie, tacy jak ks. Pedro Vidal, i zdanie sobie sprawy z dobra, jakie można było czynić na rzecz najbardziej potrzebujących dzieci i młodzieży, zmotywowało tego młodego człowieka do pójścia śladami Księdza Bosko.

“Wolontariat jest takim etapem, który pomaga ci zdecydować, co masz zrobić ze swoim życiem, i rozwiać wątpliwości dotyczące twojej przyszłości. Gdy chodzi o mnie, myślę o salezjańskim życiu” – mówi Nicson, który był jednym z protagonistów ostatniego spotkania powołaniowego, zorganizowanego przez inspektorię, które odbyło się w styczniu w domu rekolekcyjnym “El Horeb” w Quito.

Na pytanie dotyczące bodźca, który sprawił, że zdecydował się zostać wolontariuszem, Nicson nie waha się odpowiedzieć, że jest to zasługa jego brata Dillana, który urodził się z upośledzeniem umysłowym, a którego cechuje wielka chęć życia. 

Wśród przeszkód, którym Nicson musiał stawić czoła, znalazło się odrzucenie go przez rodzinę. A poza tym, jako że nie było żadnej placówki salezjańskiej w jego rejonie, nie mógł przejść wstępnej formacji, z wyjątkiem 21 dni intensywnego kursu, kiedy już miał załatwioną wizę.

Jednak jego wysiłki i determinacja zostały potem wynagrodzone: ostatecznie został wysłany na rok do wspólnoty “Św. Filipa Nereusza” w Esmeraldas.

Kiedy po raz pierwszy odwiedził dzielnicę Santa Martha, w której działała wspólnota salezjańska, był zaszokowany: widział ludzi młodych, w wieku 15, 16 lat, którzy zażywali narkotyki na ulicy, i innych, którzy bili się w biały dzień. Był zaskoczony także agresywnymi zachowaniami, brakiem szacunku dla innych i używaniem nieprzyzwoitych słów przez dzieci i młodzież z tej dzielnicy.

Jednak po przemyśleniu swojego doświadczenia stwierdza,  że salezjański wolontariusz to ten, który jest dla ludzi młodych, którzy tego potrzebują, i który w każdej chwili i sytuacji umie doradzić. Najlepszym wyrazem wdzięczności jest tutaj zwykłe “dziękuję” i uśmiech na twarzy tego, komu się pomaga. – Szczególną uwagę poświęciłem jednemu z chłopców: rozmawiałem z nim, radziłem mu, i było dla mnie wielkim ciosem, kiedy zobaczyłem, jak zażywa narkotyki, powiedziałem wtedy sobie: "tak wiele dla nich robimy, a oni nic sobie z tego nie robią". Potem jednak zrozumiałem, że to Bóg nas sprowadził tutaj, i tak odżyło we mnie pragnienie, by dalej dawać z siebie wszystko.

Obecnie Nicson ma nadzieję, że będzie mógł kontynuować ten proces rozeznania i wzmocnić swoje powołanie.

Źródło
Udostepnij