Przejdź do treści

Wiadomości

Papua-Nowa Gwinea: “Dzielenie życia z młodymi pozwala mi w pełni zrealizować się jako misjonarzowi”

  • 16 kwietnia 2019 r.

Świadectwo Reto Wannera, szwajcarskiego misjonarza w Papui-Nowej Gwinei:

Dwa wydarzenia w moim dzieciństwie wpłynęły na decyzję zostania misjonarzem. Pierwsze łączy się z moim ojcem, który pracował przez cztery lata jako mistrz budowniczy w Ghanie. Jego opowiadania i jego zdjęcia z Afrykanami bardzo mnie zafascynowały. Oprócz tego, jak już podrosłem, miałem wypadek na morzu i niewiele brakowało, bym zatonął. Zawdzięczam to jedynie Bogu, że ocalałem – to było jak drugie życie.

Był to również moment, w którym przebudziłem się z życia pod ochroną w rodzinie, nie mając wyraźnego kierunku co do przyszłości. Niedługo po tym wypadku salezjanie z Papui-Nowej Gwinei potrzebowali instruktora mechanika. Jako że byłem po inżynierii mechanicznej, to w świetle tych dwóch wydarzeń zgłosiłem się, wysyłając podanie do szwajcarskiej organizacji wolontariatu. Wyjechałem i pozostałem tam trzy lata.

Kiedy powróciłem do Szwajcari i zacząłem pracować w firmie, odczułem pewne niezadowolenie. Nie byłem już więcej zainteresowany patrzeniem tylko na mój dobrobyt. Ponownie zwróciłem się do salezjanów. Chociaż nie byłem katolikiem, poprosiłem o przyjęcie do aspirantatu katolickiego. Dobry Bóg prowadził mnie dalej po drodze, która wiodła do stania się salezjaninem w całym tego słowa znaczeniu. Już w czasie nowicjatu odczułem powołanie i chciałem zostać salezjaninem laikiem: być z młodzieżą w warsztatach, w klasie, w sypialni... Doświadczenie misyjne towarzyszyło mi przez cały czas mojej formacji. Pragnienie stania się misjonarzem nasiliło się do tego stopnia, że w 2016 odpowiedziałem na zaproszenie Przełożonego Generalnego do stania się misjonarzem ad vitam. I tak oto dobry Bóg pozwolił mi wrócić do Papui-Nowej Gwinei.

W ostatnich pięciu latach zostałem przeznaczony do pracy w szkole technicznej Księdza Bosko, do tej samej, gdzie udzielałem się jako wolontariusz. Zajmuję się kształceniem technicznym i prowadzę niedzielne oratorium. Dzielenie życia z potrzebującymi dziećmi i młodzieżą z pobliskich wiosek pozwala mi w pełni zrealizować się jako misjonarzowi.

Jestem bardzo szczęśliwy jako laik salezjanin konsekrowany. Całkowicie wszedłem w ludzi młodych, w klasy, w warsztaty i w oratorium. Po lekcjach spędzam czas z uczniami i dziećmi. Z tego intensywnego przebywania ze sobą rodzi się relacja zaufania i miłości; mam możliwość dzielenia się z nimi chrześcijańskimi wartościami.

Autor

Reto Wanner

Źródło
Udostepnij