Przejdź do treści

Wiadomości

Argentyna: podwórko na ulicy... i Maryja pośrodku

  • 22 maja 2019 r.

Salezjanin – jak powiedział papież Franciszek – jest wychowawcą obejmującym troską bezbronne dzieci, które żyją na marginesie społeczeństwa i nie mają przyszłości; pochyla się nad ich ranami i uzdrawia je jak dobry Samarytanin. Te słowa stają się rzeczywistością w różnych częściach świata, w których znajdują się salezjaninie. W ramach obchodów miesiąca Maryi Wspomożycielki trzy domy salezjańskie z miasta Salta zdobyły się na znaczącą inicjatywę i gest solidarności, przenosząc oratoryjne podwórko na ulice miasta.

Wspólnoty: “Maria Ausiliatrice–Laura Vicuña”, “Ángel Zerda” i “Ceferino Namuncurá” opuściły swoje tradycyjne podwórka, aby zanieść oratoryjnego ducha na ulice miasta. I tak, w sobotnie popołudnie, 11 maja, zostały zapoczątkowane trzy dni oratoryjne, które odbywały się równocześnie w różnych miejscach Salty, a których celem było zapoznanie wszystkich, przynajmniej w jakimś stopniu, z charyzmatem salezjańskim.

Sektor uczniowski przeprowadził także zbiórkę darowizn. Wielu pociągnęła ta propozycja, dając pewną możliwość przebywania w środowisku oratoryjnym. Ten dzień pozostawił niezatarty ślad w sercach wszystkich uczestników, a Caterina, Nicolás i Betiana zechcieli podzielić się tym doświadczeniem.

– Przeżyłam inną niż dotychczas sobotę – napisała Caterina Torres. – Miałam możliwość dzielić swój czas z bardzo dobrymi ludźmi i wiele się od nich nauczyłam. Mogłam zobaczyć, jak dzieci malowały, skakały, biegały, bawiły się... Udało nam się wyzwolić na ich twarzach piękny uśmiech. Przygotowaliśmy przedstawienie o Maryi, ponieważ naszym celem było, by Ją poznali i odczuli tę wielką miłość, jaką my odczuwamy do Niej. Zrozumiałam, że w prosty sposób można rozjaśnić dzień dziecku, człowiekowi młodemu, dorosłemu. Było to bardzo piękne przeżycie, którego mam nadzieję znowu kiedyś doświadczyć.

– To było jak doświadczenie Raju – opowiada Nicolás Martínez. – Ten widok większej części animatorów, nauczycieli, rodziców, salezjanów współpracowników, salezjanów, członków Stowarzyszenia Maryi Wspomożycielki... To bycie razem w tym chłodnym dniu dla dobra dzieci i młodzieży było czymś wspaniałym. Osobiście bardzo mi się podobało, że temu wszystkiemu towarzyszyła figura Maryi, która nie znajdowała się na ołtarzu czy piedestale, ale na zwykłym, drewnianym stole, ozdobiona czerwonym płaszczem, przyniesionym przez jedną z mam z dzielnicy, z filetową szarfą animatorki. Co za widok, figura pośród chłopców i dziewcząt; Wspomożycielka i jej Syn na ulicach biednej dzielnicy, darzący ogromną miłością.

– Maryja zaprowadziła nas na podwórko. Przeżyliśmy razem piękny oratoryjny dzień. Byliśmy szczęśliwi, widząc nasze zjednoczenie i odczuwając, że należymy do jednej wspólnoty, której serce bije w rytm Księdza Bosko... Nasza młodzież stanowi wielki dar. Dziękujemy! – powiedziała na koniec Betiana Durand.

Źródło

Zdjęcia

Udostepnij