Przejdź do treści

Wiadomości

W sercu Rodziny Salezjańskiej - relacja ze spotkania, część I

  • 17 lutego 2020 r.

Tegoroczne Dni Duchowości Rodzina Salezjańska przeżywała pod hasłem "Niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie (Mt 6,10). Dobrzy chrześcijanie i uczciwi obywatele". Uczestniczyło w nich około 350 osób. Przedstawiamy pierwszą część relacji ze spotkania.

Dni Duchowości rozpoczęły się 16 stycznia w godzinach popołudniowych od powitania ze strony przełożonego Okręgu Specjalnego Piemontu i Valle d’Aosta (ICP) ks. Enrico Stasiego. Następnie w obrady tych dni wprowadził wszystkich ks. Eusebio Muñoza, delegat Przełożonego Generalnego ds. Rodziny Salezjańskiej, a Przełożony Generalny zaprezentował Wiązankę na rok 2020.

W piątek 17 stycznia przed południem konferencję na temat “Dobrzy chrześcijanie w obecnym kontekście obywatelskim” wygłosił bp Sebastiàn Taltavull, biskup Majorki (Hiszpania), po czym nastąpiła praca w grupach językowych. Po południu swoim świadectwem podzielili się młodzi z salezjańskiego oratorium w Aleppo oraz niektórzy z salezjanów współpracowników i byłych wychowanków salezjańskich. Drugi dzień zakończył się wieczornym czuwaniem modlitewnym w Bazylice Maryi Wspomożycielki. W sobotę 18 stycznia odbył się panel dyskusyjny z udziałem licznych członków poszczególnych grup Rodziny Salezjańskiej na temat: “Współcześni uczciwi obywatele/uczciwe obywatelki podzielający salezjańskiego ducha”. Popołudnie upłynęło pod znakiem poznawania miasta Turyn w ramach wędrówki śladami tzw. świętych społecznych XIX wieku. Wieczorem miało miejsce wielkie święto rodzinne w stylu salezjańskim. W ostatnim dniu, w niedzielę 19 stycznia, po Eucharystii w Bazylice Przełożony Generalny podsumował tegoroczne Dni Duchowości i skierował do uczestników końcowe przesłanie.

W XXVIII Dniach Duchowości Rodziny Salezjańskiej uczestniczyli również przedstawiciele Stowarzyszenia Salezjanów Współpracowników prowincji wrocławskiej. Chcielibyśmy podzielić się wrażeniami z pobytu w Turynie, stąd zamieszczamy poniżej teksty niektórych uczestników.

1. Radosław Kowalczyk, Salezjanin Współpracownik, prowincja warszawska:

Dni Duchowości Rodziny Salezjańskiej są dla mnie wydarzeniem bardzo istotnym, to moment pięknych spotkań, świadectw, modlitwy. W tym roku uczestniczyłem w Dniach Duchowości po raz trzeci, więc wiedziałem, że podczas 4 dni można się wiele nauczyć. Oczywiście mamy też możliwość wymiany doświadczeń, by później przekazać to wszystko młodym oraz naszej Rodzinie Salezjańskiej w poszczególnych krajach.

W tym roku jednak momentem, który wywarł na mnie największe wrażenie, było świadectwo młodych ludzi, którzy przyjechali z Syrii. Ale, żeby być szczerym, nie tylko z punktu programu. Z Sezarem (Sezar Ward, 23 lata, Salezjanin Współpracownik z Aleppo), mogłem porozmawiać także więcej, bo spaliśmy w tym samym pokoju. Sezar jest studentem medycyny. Śpi tylko 4 godziny na dobę, ponieważ ma zajęcia, później praktyki w szpitalu, pracuje także w oratorium jako animator i katecheta, współpracuje z innymi w grupie zajmującej się mediami społecznościowymi, a kiedy wraca do domu – uczy się. W przeszłości tańczył, grał w koszykówkę… i żyje także w czasie wojny.

I rzecz najważniejsza – kiedy się rozmawia z Sezarem, widzi się także uśmiech. Nie myśli się: „Ten chłopak wie, co znaczy wojna”. On zawsze podkreśla, że ważniejsi są inni – dzieci, chorzy w szpitalu. „Moje największe marzenie? Chciałbym podróżować bez problemów. Chciałbym studiować w Stanach Zjednoczonych lub w Wielkiej Brytanii, ale oni mówią – jesteś Syryjczykiem!”. Ma komórkę. „Musiałem oszczędzać pieniądze trzy lata, ponieważ miesięczna pensja wynosi ok. 30 euro. Ale ta komórka jest istotna – mogę tworzyć filmy, materiały dydaktyczne, materiały na naszą stronę internetową”. Sezar jest dla mnie wielkim przykładem stylu życia. Nawet jeśli żyje się w trudnych czasach, zawsze należy żyć z uśmiechem, trzeba dawać siebie innym, trzeba zawierzać się Bogu. Co więcej – nie można tworzyć problemów tam, gdzie one nie istnieją!

Chcę przez to powiedzieć, że bardzo często w naszych centrach myślimy o rzeczach bardzo małych, o rzeczach mało istotnych. Że bardzo często dyskutujemy i myślimy o wyzwaniach, które można rozwiązać w pięć minut. Dlaczego tak wielu współpracowników nie rozumie sensu solidarności ekonomicznej? Jest to tylko mały wkład, który my możemy ofiarować innym, ale jakże istotny! Ten młody człowiek pokazał mi, że najważniejsze jest działanie. Nie możemy stać w miejscu i lamentować, ze nasze życie jest trudne. Jeśli nie robimy nic, by stawić czoła trudnościom, te problemy nie znikną. Wszystko zależy od nas samych. Musimy ufać Panu Bogu, że Nasz Ojciec jest blisko, gotowy, by pomóc.

Link do drugiej części relacji

Autor

Marta Budzeń

Źródło
Udostepnij