Przejdź do treści

Wiadomości

Misjonarze otrzymują pomoc na walkę z COVID-19

  • 27 maja 2020 r.

Salezjański Ośrodek Misyjny prowadzi kampanię „COVID19 – POMOC. Nie zostawmy ich samotnie”. Do 21 maja zebrano 199 555 zł. Środki są na bieżąco wysyłane do misjonarzy, którzy organizują przede wszystkim dożywianie. Do tej pory pomoc otrzymało 18 placówek misyjnych, na łączną kwotę 164 503,20 zł.

COVID-19 dotarł już do wszystkich krajów misyjnych. Tam zamknięcie granic i wprowadzenie obostrzeń wygląda zupełnie inaczej niż w krajach, w których możemy zrobić zapasy. Dlatego ludzie bardziej niż samego wirusa boją się głodu.

Sytuacja staje się bardzo niebezpieczna, szczególnie w najbiedniejszych i opuszczonych rejonach, gdzie dotarcie z pomocą staje się jeszcze trudniejsze. Ludzie mieszkający na wsiach w buszu lub puszczy nie mogą zrobić zapasów jedzenia. Często żyją według zasady „z rąk do ust”, czyli to, co zarobią, wydają na jedzenie. Nie mają też bieżącej wody, środków czystości czy lekarstw. Misjonarze z całego świata informują, jak wielkie spustoszenie sieje wirus i wprowadzone obostrzenia.

Ksiądz Michał Wziętek pracuje w Zambii od 30 lat. W Makululu prowadzi dom dla chłopców ulicy i szkołę. „Dzieci na ulicy jest coraz więcej, to oni najbardziej cierpią z powodu COVID-19. Ludzie tracą pracę, nie mają pieniędzy, a więc nie kupują na rynkach tak jak dawniej. Z tego powodu większość ludzi z Makululu, która utrzymywała się z drobnej sprzedaży, jest w bardzo ciężkiej sytuacji. Głód jest coraz większy, zaczęła się walka o przeżycie. Ludzie tutaj w Zambii, zwłaszcza w Makululu żyją z dnia na dzień, nie mają oszczędności, nie mają kont bankowych, nie mają kart kredytowych. Jeśli nie zarobią w ciągu dnia, to w domu nie ma co jeść. Jakie jest wyjście? Ponieważ dzieci nie chodzą do szkoły, wysyłane są przez rodziców na ulice, żeby żebrać albo sprzedawać plastiki, warzywa czy inne rzeczy – ich widok wzbudza litość. Jak takie dziecko nic nie przyniesie do domu, to nie będzie kolacji, idą spać głodne”.

Pomoc dotarła m.in. do Indii, Bangladeszu, Zambii, Madagaskaru, Kamerunu, Argentyny, Liberii, Meksyku. W Kalkucie salezjanie codziennie dostarczają ugotowany posiłek dla rodzin ze slumsów w Kapali Bagan w Tangara i produkty żywnościowe dla rodzin w slumsach Belgachia Baghar w Howrah oraz docierają do wielu innych rejonów.

Ksiądz Paweł Kociołek pracuje w Bangladeszu. Do tej pory rozdał w Joypurhat 320 kg ryżu, 160 kg dali i 80 l oleju dla 80 rodzin, które mieszkają w slumsach. Dodatkowo zapewnił mleko dla dzieci i dostarczył pomoc dla ludzi z wiosek.

W Liberii rozdano jedzenie dla ludzi mieszkających w Matadi, dzielnicy slumsów. Ksiądz Krzysztof Niżniak informuje: „Pracuje tu trzech salezjanów i to oni rozdawali jedzenie dla najuboższych. W Liberii jest trudna sytuacja. Mają mocne lockdown [zakaz wychodzenia – red.], od 15.00 nie można nigdzie wychodzić. Bardzo jest to pilnowane. Salezjanie też muszą uważać. Ceny jedzenia ciągle wzrastają. Ciągle idą w górę. To jest szalone”.

Pomoc dotarła również do Meksyku, gdzie pracuje koadiutor Sebastian Marcisz: „Kupujemy przede wszystkim ryż, fasolę, kukurydzę i następnie przekazujemy tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Sytuacja jest trudna zwłaszcza w stanie Oaxaca. Ludność tubylcza, rdzenna, która mieszka wysoko w górach, w tym momencie musi zmierzyć się z problemem absolutnego braku dostaw pożywienia. W związku z tym ta pomoc, którą dzięki Wam możemy tym ludziom ofiarować, jest dla nich w zasadzie bezcenna”.

Potrzeb jest bardzo dużo. Kolejni misjonarze informują o trudnych sytuacjach na ich placówkach i proszą o pomoc. W ostatnich dniach s. Teresa, która pracuje w Sudanie, przekazała wiadomość o pogorszeniu się sytuacji w Chartumie i obozach dla uchodźców. „Rodziny wokół nas cierpią z braku jedzenia. Bardzo trudno jest kupić cokolwiek, bo wszystko jest strasznie drogie i cały czas drożeje. Wielki problem jest z chlebem, nie ma go albo jest bardzo drogi. Niestety, nie sposób teraz dotrzeć do obozów uchodźców na pustyni, gdzie wcześniej organizowałyśmy oratoria dla dzieci, a przede wszystkim dostarczałyśmy leki i żywność. Szczególnie teraz warunki w obozach pod każdym względem są katastrofalne, ludzie przymierają głodem. Czasem stamtąd uda się komuś do nas dotrzeć i proszą o pomoc, ale to się zdarza bardzo rzadko, bo jest ogromny problem z transportem.”

Walka z wirusem i skutkami wprowadzonych obostrzeń trwa. Nadal potrzeba pieniędzy, głównie na zakup jedzenia i środków higienicznych. Więcej o sytuacji w krajach misyjnych i kampanii „COVID19 – POMOC. Nie zostawmy ich samotnie” można znaleźć na stronie Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie.

Źródło

misjesalezjanie.pl


Udostepnij